Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Franuś. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Franuś. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Piłkarsko...

Lubię piłkę. Wprawdzie średnio interesują mnie rozgrywki między klubami, ale mundial czy EURO chętnie obejrzę :)
Niestety, nie mogę obejrzeć meczu Francja - Szwajcaria...












A tu Franuś posłużył mi jako model. Chciałam wygrać bon na karmę. Niestety, nie wygrałam ;)

poniedziałek, 14 marca 2016

Fanusiowe łapki

Franuś ma problemy z łapkami. Podawaliśmy mu sterydy. Ale sterydy szkodzą, Franuś zaczął łysieć. W międzyczasie okazało się, że wada postępuje, i że operacje jest konieczna. Miał operowaną jedną - lewą łapkę. Stan jego zdrowia poprawił się.
W międzyczasie przyjechał z daleka weterynarz i Franuś jako jeden z trzech zwierzaków zakwalifikował się do częściowo refundowanej terapii Irap.
Pobrano mu krew.

I miał dostać zastrzyk. Do prawej, nieoperowanej łapki. Zastrzyk miał mieć podany do stawu, do prawej, nieoperowanej łapki. Niestety stan łapki pogorszył się, nie da się wkłuć do stawu. Konieczna jest operacja. Odbędzie się 17 marca.
A zastrzyk podano mu do drugiej łapki. I tak miał go dostać, tylko, że później.
Miejmy nadzieję, że wszystko będzie ok.

Mam nadzieję, że terapia mu pomoże. I że te badania w przyszłości pomogą ludziom. Leczyć łamliwość kości, czy takie choroby jak FOP...

poniedziałek, 25 maja 2015

Operacja Frania

No i nadszedł ten dzień. Trzeba było to ogarnąć. Podjąć decyzję. Dość już faszerowania Frania sterydami. Być może, gdyby zastrzyk działał "idealnie" - był skuteczny pół roku. Ale nie był. Działał dwa miesiące. A przecież sterydy są szkodliwe. Podjęliśmy decyzję - zoperowania łapek i wycięcia panewki.
Ideałem byłaby endoproteza, ale ta jest nieosiągalna. Kosztuje ~7 tysięcy!
w czwartek, 21 maja Franuś pojechał na operację. Chyba coś przeczuwał. Posikał się w czasie ważenia i strasznie płakał, gdy zostawiliśmy go w weterynaryjnym kontenerku.



 O, ten malutki kawałek mu wycięli...









 Frodo jest zdziwiony i patrzy, co się z Franiem dzieje.  Leżał obok niego.






O 18 pojechaliśmy po odbiór kotka. Nie lubię tej chwili, gdy kot się wybudza. A Franusia bolało, miał przecięte całe podudzie. Warczał, gdy próbował wstawać. Chciał spać na moim łóżku - zgodziłam się. Ale musiałam mu pomóc. sam nie był w stanie się wspiąć. Następnego dnia nie robił siusiu. Dopiero weterynarz - delikatnie uciskając brzuszek wymógł oddanie moczu.
Franuś już staje na łapki, ale jeszcze dużo śpi.



Franuś próbuje chodzić, przykuśtykał na balkon. 
W tej chwili chodzenie idzie mu lepiej, już kładzie się na zoperowanym boczku. Kubraczka nie ma, bo raną się nie interesuje, poza tym te po-sterylizacyjne kubraczki nie zasłaniają szwu. 

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Łapki Frania

Otóż jest z nimi źle.
W Wielki Piątek Franuś miał kolejny zastrzyk do stawów. A przy okazji:
- badanie krwi (wyszło rewelacyjnie)
- zdjęcie RTG (wyszło fatalnie).

Grzeczny kotek z Franusia. Nie ucieka od weta. Nawet mizia się, pozwala się głaskać :D 

To zdjęcie jest stare, zrobione ponad pół roku temu. Od tego czasu znacznie się pogorszyło.  

Tak więc faszerowanie Franusia sterydami nie ma sensu. Za niedługo koteczka czeka poważna operacja.

Przy okazji w Wielki Piątek poszczą nie tylko ludzie. Musiał także pościć mój kot. I inne też miały częściowy post, bo przed zabiegiem pochowało się wszystkie miseczki  ;)
 Ku swojemu niezadowoleniu ;)

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Wyborczo

W moim mieście wczoraj były wybory. Zdarzyło mi się kiedyś pracować w komisji wyborczej. Najciekawsze były dopiski na karcie do głosowania w stylu "głosuję na X, reszta to ch...". Zdarzały się takowe.
Niestety, tylko raz miałam szczęście i załapałam się do takiej pracy.






Wybieram kandydata numer 3!

Od znajomej dostaję Angorę, przeglądam ją. Bawią mnie niektóre ilustracje. Między innymi taka:


Zdjęcie jest trochę niewyraźne, ale lubię tego rodzaju humor.

Co poza tym? Mroźno jest. Wprawdzie śnieg stajał, ale są przymrozki, woda w kałużach zamarznięta, a trawa sztywna od szronu.  Kajtek chadza w ubranku. Znoszę go ze schodów, mam prowizoryczne nosidełko. A jutro (to znaczy dziś, piszę tekst w niedzielę 30 listopada) idziemy do lekarza. Problemy z łapką.
Feluś szaleje. Niestety, nie zaprzyjaźnił się ze stadem, fuczą na niego.  Już tak ładnie obrósł futerkiem.
Jeszcze nie przerzuciłam zdjęć na dysk. Ech, mam z tym problemy.
No i grudzień się zaczął, Adwent i Boże Narodzenie niedługo.
Zdjęcia choinkowe też mam.  Później będą.
Zimno, ale niebo jest mniej zachmurzone. W tamtym tygodniu po raz pierwszy zobaczyłam Księżyc i gwiazdy. Brakowało mi w listopadzie tych widoków.

poniedziałek, 16 czerwca 2014

O chorobie jeszcze raz.

Franuś choruje. Pisałam już o tym. Niedawno kolejny raz był u lekarza i dostał drugi zastrzyk w bioderko. Dzięki tym zastrzykom mniej kuleje.
A jaki grzeczny jest u lekarza. Wyjęliśmy go z jednego kontenerka i Franuś grzecznie przelazł do innego transporterka (zapewne pachnącego innymi kotami). Wet powiedział "Zna procedury". Ech, miał smutną minę po zastrzyku. Teraz ma wygolony kawałek nóżki.





Chwilowo Franusia łapka nie boli, daje radę wskakiwać na stołki. Czasami - gdy jest chory - ma z tym problemy.
Ale i tak najprawdopodobniej czeka go operacja. Ech, trafić szóstkę/znaleźć sponsora na endoprotezę ;)

Poza tym kocica mojej znajomej zrobiła jej prezent. Przyniosła małego zajączka. Zajaczek mieści się na dłoni. Żyje. Obiecuję zdjęcia.
Co z nim zrobić?

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Choroba u kota

Franuś choruje. Na chorobę rzadko występującą u kota. Ponoć tylko koty rasy Maine Coon na to cierpią. A jest to dysplazja stawów biodrowych. W czwartek miał kolejne prześwietlenie. Okazało się, że zmiany zwyrodnieniowe pogłębiły się. Dostał także blokadę - zastrzyk bezpośrednio do stawów. Z tej okazji ( i do prześwietlenia i do zastrzyku) był znieczulany.
A w przyszłości - cóż...
Operacja go czeka. Nie wiem za ile. Za trzy miesiące ma mieć kolejne prześwietlenie. I zależy to także od tego, jak długo zastrzyk będzie działał. Wersja optymistyczna brzmi, że pół roku...


To zdjęcie było wykonane około pół roku temu. Ostatnich nie mam, nie wzięłam aparatu. Franusia bolało i utykał przy chodzeniu.
Ale u lekarza jest grzeczny, nawet trzymać go nie trzeba ;)


To źle, jak choruje ktoś kogo lubimy/kochamy. Ktoś, kogo życie spoczywa w naszych rękach. I w dodatku pomóc mu nie można. Tyczy się to zarówno ludzi, jak i zwierząt.

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Kot w środku.

Tak wygląda kot w środku.

Ja w środku... (Franek (François), {lang34yitgnerugbensr9ubM.ce8294740e6000adf2940c4969c2dbbe04900ce9:Europejski krótkowłosy})

A dokładniej - chory kot w środku.
Rzecz się działa 26 grudnia 2013 roku. Jest drugi dzień świąt, a kot leży, ledwo oddycha.
Sądziłam, że to jest ostatni dzień życia Franusia. Już razem z mamą toczyłam dyskusję, gdzie go zakopiemy.
Poszłam do Kościoła na 9:00 (kot nie został sam) i zastanawiałam się, czy jak wrócę kocię będzie jeszcze żyło.
Mieszkam w średniej wielkości mieście. Akurat w święta lecznica ma dyżur. Dwie godziny. Dobre i to. Tuż przed dwunastą zapakowaliśmy kota do kontenerka i taksówką udaliśmy się w drogę do weta. Lecznica jest dobrze wyposażona, można zwierzakowi zbadać krew, można zrobić zdjęcie RTG. Zdjęcie zostało wykonane. I okazało się, że Franio ma potężne wzdęcie i zatwardzenie. Dostał leki. Uff...
Będzie żył.
A tego dnia same nieszczęścia. Oprócz nas "mała", 4 miesięczna suczka. "Mała" - bo to owczarek niemiecki. Suczka ma drgawki, sztywne łapki. Prawdopodobnie zakaziła się tężcem. Prawdopodobnie nie dało się jej uratować.
Drugie nieszczęście - kot ze złamaną łapką - potrącony przez samochód.
Ech...
Wczoraj Franuś miał kolejne prześwietlenie w kierunku szukania wody w płucach. Stan płuc jest lepszy, niż w święta. Ale za dwa miesiące kolejne prześwietlenie. By upewnić się, że wszystko jest ok.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Franciszek choruje

I trzeba będzie pomyśleć o operacji...
Na razie jest leczony objawowo, ma podawane leki przeciwbólowe.  Operację chcielibyśmy odłożyć do wiosny - kocio będzie musiał mieć wygolone futerko. Ale bez niej się nie obędzie.
Franuś ma chore biodra...