Jest to blog o zwierzętach, które przewinęły się przez moje życie. Niektóre mieszkają lub mieszkały w moim domu, inne spotkałam podczas spacerów, podróży... Czasami polecę książkę o zwierzętach. Większość zdjęć jest mojego autorstwa (jeśli będzie inaczej - podam źródło), dlatego nie zgadzam się na ich kopiowanie, udostępnianie na innych stronach internetowych.
Obserwatorzy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rysia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rysia. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 9 marca 2015
Koty z książkami
He, he...
Te zdjęcia są akurat pozowane, ale kociusie lubią czytać. Ostatnio jeden zainteresował się "Ziemiomorzem". Musiałam interweniować. Na regał z książkami też wskakują. Czasem, jak czytam - to pieszczot się domagają.
Nie chcę nic pisać. Nie ma już Rysi. Odeszła w drodze do weterynarza. Z plecaczka została wyjęta nieżywa. Za jakiś czas opiszę, jak to z nią było.
poniedziałek, 2 lutego 2015
Choroba Rysi
Więc tak. Najpierw były dwa tygodnie kataru. Zachorował także i Feluś. Feluś chorował intensywniej. Z gorączką. I szybciej wyzdrowiał. Rysi przeszedł katar, ale dołączyła się niewydolność nerek. Nie wiem, czy jest lepiej. Wyniki nie poprawiły się, zachowanie kota troszeczkę. Sama je tuńczyka. Oprócz tego karmimy ją strzykawką karmą dla nerkowców. Nie wymiotuje. Sika. Wprawdzie często na podłogę, ale zawsze. W tym tygodniu powtórne badanie krwi i ważenie.
Jeśli idzie o wagę - był spadek wagi, potem podniesienie o parę deko. Jak jest teraz - nie wiem. A Feluś dokazuje, testują się z Frodusiem. Obserwują się.
poniedziałek, 26 stycznia 2015
Kotek pełen niespodzianek
W nowym domu Feluś jest około trzech miesięcy. I ujawniają
się cechy jego charakteru. Mimo, że wyglądem przypomina
diabełka, albo przynajmniej Nocną Furię, to wcale takiego
strasznego charakteru nie ma. Owszem, nie da sobie w kaszę
pluć. Nie lubi dotykania łapek. Brać na ręce - krótko.
Ale:
- Najprawdopodobniej
lubi dzieci. Nie uciekał przed moim siostrzeńcem. Dawałam się mu pogłaskać.
Nawet chodziłem spać do niego na noc. Wyrzucony z pokoju, w którym spał
ośmiolatek po chwili tam wrócił.
- Jest wdzięcznym pacjentem. Wszyscy obawiali się zabrania go do
weterynarza i podawania leków. Tymczasem po lekkich oporach daje się załadować do kontenerka.
Leki (po uprzednim zawinięciu w ręcznik) też grzecznie łyka. Wystarczy położyć
mu tabletkę na środku języka. Połknął nawet taki niedobry, żółty proszek.A Rysia połowę go wyśliniła.
Felusiowi już sierść odrosła :)
Są problemy z tą naszą Rysią. Cierpi na niewydolność nerek.
poniedziałek, 5 stycznia 2015
Rysia chora
Nadal. Zmaga się z potężną infekcją górnych dróg oddechowych. Święta, Nowy Rok...
Weterynarz wziął urlop i Rysia była leczona u dwóch lekarzy. A nie sprzyja to zdrowieniu.
Na szczęście najgorsze zostało wykluczone. Nie ma białaczki ani FIV.
Wiem, to źle, że nigdy nie robiłam zwierzętom tych badań. Ale dopiero od niedawna mamy w mieście dobrze wyposażony gabinet weterynaryjny. Z laboratorium, możliwością zbadania krwi i rentgenem...
Z różnych względów testów nie robiłam.
Jak wzięłam Zosię to chyba jeszcze go nie było. Albo dopiero zaczynał.
Zresztą Zosia była malusia i raczej białaczką nie mogła się zarazić. Tym bardziej, że z mamusią miała kontakt ograniczony.
Jutro będzie ten weterynarz, do którego zwykle chodzimy. I zobaczymy, co dalej.
No i Kajtuś staruszek niedomaga, Ma narośl na łapce. Łapka była prześwietlana, okazało się, że jest to obrzęk tkanek miękkich i żadnych zmian w kościach nie ma. Ma problemy okołoodbytnicze.
Po ostatniej zapaści na operację ani my, ani wet się nie zdecydujemy. Operacji Kajtuś raczej nie przeżyje, Póki co - nie ma wskazań do eutanazji Kajtusia. I mam nadzieję, że tego czynić nie trzeba będzie.
Aha, Kajtuś dostał nowe wdzianko. Znowu czerwone. Cóż, Kajtus jest skazany na kolor czerwony. Na większe pieski wybór ubranek jest ograniczony.
Gdyby był mniejszy...
Mogłabym mu kupić super-hiper-wypasiony kubraczek. A tak piesek musi się wstydzić ;)
Kopmpuer działa, ale tym razem aparat odmówił współpracy z kabelkiem USB :(
Weterynarz wziął urlop i Rysia była leczona u dwóch lekarzy. A nie sprzyja to zdrowieniu.
Wiem, to źle, że nigdy nie robiłam zwierzętom tych badań. Ale dopiero od niedawna mamy w mieście dobrze wyposażony gabinet weterynaryjny. Z laboratorium, możliwością zbadania krwi i rentgenem...
Z różnych względów testów nie robiłam.
Jak wzięłam Zosię to chyba jeszcze go nie było. Albo dopiero zaczynał.
Zresztą Zosia była malusia i raczej białaczką nie mogła się zarazić. Tym bardziej, że z mamusią miała kontakt ograniczony.
Jutro będzie ten weterynarz, do którego zwykle chodzimy. I zobaczymy, co dalej.
No i Kajtuś staruszek niedomaga, Ma narośl na łapce. Łapka była prześwietlana, okazało się, że jest to obrzęk tkanek miękkich i żadnych zmian w kościach nie ma. Ma problemy okołoodbytnicze.
Aha, Kajtuś dostał nowe wdzianko. Znowu czerwone. Cóż, Kajtus jest skazany na kolor czerwony. Na większe pieski wybór ubranek jest ograniczony.
Gdyby był mniejszy...
Mogłabym mu kupić super-hiper-wypasiony kubraczek. A tak piesek musi się wstydzić ;)
Kopmpuer działa, ale tym razem aparat odmówił współpracy z kabelkiem USB :(
poniedziałek, 29 września 2014
Trawka
Czy wasze koty lubią jeść trawę? Moje za nią przepadają. Na balkonie stoją dwie doniczki z trawą. Zosia i Franek chętnie na balkon zaglądają.
Biało-czarnej Melci już nie ma :(
Zresztą nie tylko koty, ale i psy jadały trawę. I Kajtkowi się zdarza.
Ech, Franuś znowu był u lekarza. Co mu sierść na nóżce odrośnie to znowu ma goloną i zastrzyk ze sterydów. A przy następnym zastrzyku będzie miał badanie krwi. Trzeba sprawdzić, czy mu wątroba nie nawala. I z Frodusiem trzeba się wybrać na badanie. Widać, że coś go boli. W okolicy klatki piersiowej. Przy dotykaniu, braniu na ręce. Mam nadzieję, że to nic poważnego.
Biało-czarnej Melci już nie ma :(
Ech, Franuś znowu był u lekarza. Co mu sierść na nóżce odrośnie to znowu ma goloną i zastrzyk ze sterydów. A przy następnym zastrzyku będzie miał badanie krwi. Trzeba sprawdzić, czy mu wątroba nie nawala. I z Frodusiem trzeba się wybrać na badanie. Widać, że coś go boli. W okolicy klatki piersiowej. Przy dotykaniu, braniu na ręce. Mam nadzieję, że to nic poważnego.
Biedny Franuś.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










