...nie
pojawia się na wieczornym karmieniu. Już tydzień, jak go nie ma. I nie
wiadomo, co się stało. Czy gdzieś zamknięty, czy może wywieziony. A może
przeniósł się za Tęczowy Mostek?
Pan Pyza był kotem wolno żyjącym.
Jest to blog o zwierzętach, które przewinęły się przez moje życie. Niektóre mieszkają lub mieszkały w moim domu, inne spotkałam podczas spacerów, podróży... Czasami polecę książkę o zwierzętach. Większość zdjęć jest mojego autorstwa (jeśli będzie inaczej - podam źródło), dlatego nie zgadzam się na ich kopiowanie, udostępnianie na innych stronach internetowych.
Obserwatorzy
sobota, 30 listopada 2013
poniedziałek, 25 listopada 2013
Koci facebook
Jest taka strona. Unitedcats i Uniteddog. Stronę Unitedcats moderowałam trochę. Niestety, ta strona umiera. A szkoda, lubiłam ją bardzo. Link to tej strony jest tutaj
Poznałam tam wiele fajnych osób, wiele fajnych kotów. Z całego świata.
Prowadziłam blogi swoich kotów. A najprawdopodobniej to wszystko przepadnie.
Ech, nie wiem, czy zaloguję się gdzie indziej. Internet jest czasochłonny, tym bardziej, jeśli się jest moderatorem.
Oto niektóre ze zwierząt, które mają profile na UC. Wszystkie zdjęcia zrobili ich właściciele.
To jest Borysek. Jego właścicielką jest CiniMini. Borysek jest wyjątkowy, nie tylko dlatego, że ma oczy w różnym kolorze. CiniMini ma kilka innych wyjątkowych kotów.
To jest Franuś i Filip. Ich właścicielką jest Cineczka. Cineczka robi piękne zdjęcia.
To jest Iryska Goni. Gonię poznałam na portalu Pupile. Pupili już nie ma, nie wiem czemu. UC jeszcze jest.
To jest Kaja i Margot Joanny.
To jest gromadka kotów Eli. Reszka, Mechatek, Sonia. Soni już nie ma :(
Ela ma jeszcze New. New nie załapała się na zdjęcie. Ela robiła wspaniałe wywiady, gdy jej kotku były kotkami Tygodnia. Bo na UC wybiera się Kota Tygodnia. Wprawdzie żadnych korzyści (nagród) nie ma, ale fajnie jest być Kotem Tygodnia.

To jest Zuzia Nusi. Pierwsza Kotka Tygodnia na polskiej wersji UC.
To jest Rangoon, kot - podróżnik Basi. Basia miała inne koty w tym typie. Miała także psa Shermana. Teraz ma kota Ture Svansson i chyba dwa psy - Eurekę Sabę i General Grant.
To tylko niektóre ze zwierząt, które bardzo polubiłam. Jest jeszcze wiele innych. Może jeszcze o nich wspomnę. I mam nadzieję, ze UC przetrwa różne zawirowania.
To tylko niektóre ze zwierząt, które bardzo polubiłam. Jest jeszcze wiele innych. Może jeszcze o nich wspomnę. I mam nadzieję, ze UC przetrwa różne zawirowania.
poniedziałek, 18 listopada 2013
Kocica
Kocica mieszkała w piwnicy. Była dzika. Podchodziła do człowieka tylko do jedzenia.
Jak jest kotka to i są kociaki. Dużo ich było. Część z nich znalazła domy. Rysia, Frania, Melania, Feanciszka u nas. Homer i Myszkin u naszej znajomej - pani D. Parę innych kotków też znalazło dom . Z wieloma nie wiadomo, co się stało.
Rodzeniu kociąt (dwa-trzy mioty) trzeba położyć kres. A nie jest to łatwe, jeśli kotka nie pozwala się do siebie zbliżyć. Antykoncepcja nie poskutkowała. Raz udało nam się złapać, ale mieliśmy zły kontenerek. Kotce udało się uciec.
Cóż, nie należy się poddawać. Po wielu perypetiach, z użyciem worka udało się nam złapać kocicę. I w worku została zaniesiona do weta. Głupiego jasia dostałą też przez worek. I została zostawiona. Z opowieści weta wiemy, że nawet po głupim jasiu kocica niezbyt złagodniała. Ale efekt osiągnięty :D
Piwnica została strefą wolną od kociaków. A Kocica - przezwana przez nas Wandą, Wandytką - uwolniona od przyjemności rodzenia kociaków. A narodziła się ich niemało.
Pomieszkała jeszcze trochę w piwnicy.
4 lipca 2010 roku odeszła za Tęczowy Mostek. Leżała pod dębem. Nie wiadomo, co się stało. Czy sama odeszła, czy ktoś jej pomógł.
Trochę żałujemy, że nie spróbowaliśmy jej udomowić...
Jak jest kotka to i są kociaki. Dużo ich było. Część z nich znalazła domy. Rysia, Frania, Melania, Feanciszka u nas. Homer i Myszkin u naszej znajomej - pani D. Parę innych kotków też znalazło dom . Z wieloma nie wiadomo, co się stało.
Rodzeniu kociąt (dwa-trzy mioty) trzeba położyć kres. A nie jest to łatwe, jeśli kotka nie pozwala się do siebie zbliżyć. Antykoncepcja nie poskutkowała. Raz udało nam się złapać, ale mieliśmy zły kontenerek. Kotce udało się uciec.
Cóż, nie należy się poddawać. Po wielu perypetiach, z użyciem worka udało się nam złapać kocicę. I w worku została zaniesiona do weta. Głupiego jasia dostałą też przez worek. I została zostawiona. Z opowieści weta wiemy, że nawet po głupim jasiu kocica niezbyt złagodniała. Ale efekt osiągnięty :D
Piwnica została strefą wolną od kociaków. A Kocica - przezwana przez nas Wandą, Wandytką - uwolniona od przyjemności rodzenia kociaków. A narodziła się ich niemało.
Pomieszkała jeszcze trochę w piwnicy.
4 lipca 2010 roku odeszła za Tęczowy Mostek. Leżała pod dębem. Nie wiadomo, co się stało. Czy sama odeszła, czy ktoś jej pomógł.
Trochę żałujemy, że nie spróbowaliśmy jej udomowić...
wtorek, 12 listopada 2013
Tomi
Mam w planach napisanie o takim jednym kocim portalu. Ale uświadomiłam
sobie, że dziś jest siódma rocznica odejścia mojego pierwszego pieska -
Tomcia - oszołamcia.
Zwariowanego pieska, co dwa razy zmasakrował drzwi wejściowe, jak był sam w domu. Bał się samotności. Nie lubił być wiązany przed sklepem. Zaczynał szczekać w chwili przywiązywania do drzewa. Szczekał, dopóki właściciel nie wyszedł. Ale i tak był kochany.

Miał dobre życie. No, do pełni szczęścia tylko domku z ogródkiem brakowało.
wtorek, 5 listopada 2013
Piosenka o kocie
czwartek, 31 października 2013
29 października 2013 roku
urodziła się Luna
Brytyjska koteczka. Nie będzie mieszkać u nas, ale w rodzinie. I zapewne koło Wielkanocy nas odwiedzi...
poniedziałek, 28 października 2013
Zwierzaczki, które odeszły
1. Urban (pies). Około dwóch lat mieszkał u nas. Wcześniej był bezdomny, biegał po całym osiedlu. Ludzie go znali. czasem dawali jeść. Między innymi moja mama. Gdy dwa razy trafił do schroniska mama postanowiła go zatrzymać. W domu już był młody pies Tom.
2. Tomi, Tom (pies). Mój pierwszy, ukochany piesek. Trafił do nas, gdy miał około 5-6 tygodni z pchłami w pakiecie. Szalony. Dwa razy zniszczył drzwi, a właściwie ich obicie. Przeżył 15 lat i trzy miesiące.
3. Pysio (pies). Biało-czarny. Przyniósł go ojciec. Zimą. Nie planowaliśmy go zatrzymać. Na początku tylko u nas nocował. Dwa obecne psy - Tomi i Urban zaakceptowały go. Pyś był strasznie zazdrosny. Musiał zaakceptować Toma i Urbana. Natomiast na dworze był agresywny wobec innych psów. Nawet suczek.
4. Frania (kotka). Bardzo cierpiąca kotka. Była dzieckiem dzikiej, piwnicznej kotki. Bardzo trudno było ją złapać i wysterylizować. Często zachodziła w ciążę. Dla wielu jej kociaków znaleźliśmy domy. Próbowaliśmy podawać jej antykoncepcję w posiłkach. Nie poskutkowała. Efektem byłą Franusia i dwójka jej rodzeństwa. Jej rodzeństwo odeszło wcześniej. Franusię wzięliśmy do domu. Chyba miała jakąś wadę genetyczną. Mimo leczenia i próbach ulżenia jej w cierpieniu Franusia odeszła za Tęczowy Mostek w wieku 9 miesięcy.
5. Kocica (Wanda, Wandytka). Kilka lat rezydowała w piwnicy. Matka wielu kociąt. Po wielu perypetiach udało nam się ją wysterylizować. Odeszła za Tęczowy Mostek 4 lipca 2010 roku. Podejrzewamy, że ktoś maczał w tym palce.
6. Frytka. Stara, biała kotka z kilkoma czarnymi łatkami. Trafiła do nas 21 marca 2008 roku wraz z psem Kajtkiem po śmierci swojej pani. Kotka miała około 18 lat. U nas przeżyła jeszcze około 1,5 roku. Odeszła pod koniec sierpnia 2009 roku o czwartej rano. Do ostatnich chwil była trzymana za łapki.
7. Pyza. Anioł w kociej skórce. Byłą bezdomną kotką, dokarmialiśmy ją, Aby nie rodziła kociaków została złapana. Po zbiegu do domu była niesiona na rękach. Nie wyrywała się, nie okazywała oznak niepokoju. Gdy zaniemogła (woda w płucach) kroplówkę miała podawaną jedną ręką. Odeszłą w tym samym roku, co Frytka, tylko, że w październiku.

8. Maja - kot Całkowicie Czarny. Była u nas rok. Bardzo zżyła się z Franciszkiem. Też była chora. Nie udało się postawić diagnozy. Wiemy tylko, że miała hipoglikemię. Bardzo niski poziom cukru. Odeszła 4 marca 2011 roku.
9. Melania. Mały zakapior. Córcia Kocicy - Wandytki. Biało-czarna. Odeszła nagle, nikt się tego nie spodziewał. Nie wykazywała oznak choroby. Rano wstała, zjadła śniadanko, pomiętosiła domowników. Po południu dostała jakiegoś ataku. Natychmiast zabrałam ją do weterynarza. Niestety, nie dowiozłam jej żywej :( Był 3 listopada 2011 rok.
10. Homer (kot). Syn Kocicy. Braciszek Rysi z jednego miotu. Nie mieszkał u nas, lecz u znajomej. Razem ze starszym braciszkiem Myszkinem. Myszkin jeszcze żyje. Homer zachorował. Również woda w płucach. Odszedł w 2012 roku.
11. Kusy, Kusociński. Imię to nadała mu mama. Miał długie łapki. Dziki, biało-czarny kotek dokarmiany przez nas. Nie mam żadnego jego zdjęcia. Odszedł w 2006 albo 2007 roku. Również podejrzewamy, że ktoś mu pomógł.
12. Kalcivirus. Kot Całkowicie Czarny. Bezdomny. Ulubieniec Kajtkowej pani. Odszedł około 2008 roku.
13. Agentka. Mała, czarna koteczka. Gdy po raz pierwszy pojawiła się a wieczornym karmieniu rozstawiła inne koty i sama pierwsza dobrała się do jedzenia. Nie wiem, co się z nią stało, sądzę, że jej już nie ma. Dzikie koty nie żyją długo.
14. Plaśnięta. Czarno-biała koteczka z czarną plamką na mordce. Była na wieczornych karmieniach. Też nie wiem, co się z nią stało. Raczej nic dobrego.
15. Biały. Synek Kocicy. Jego rodzony brat Myszkin znalazł domek. On nie miał tego szczęścia. Odszedł za Tęczowy Mostek w Lutym lub marcu 2009 roku. To pewne, bo znaleźliśmy jego ciało. Być może potrącił go samochód, leżał koło parkingu.
16. Skarpeta - synek Kocicy. Nie wiadomo, co się z nim stało.
17. Krzywołepek. Bury kotek, pojawiał się na karmieniach. I znikł...
18. Bielisio. Biało-czarny kotek, być może synek Białego i Rudej, bądź Pyzy. Tego na 100% nie wiadomo. Pojawiał się na karmieniach. Gdy zaczął chorować - udało się go złąpać i zabrać do weta. Okazało się, że ma białaczkę i koci HIV. Morfologia fatalna, kot na granicy śmierci. Nie mogliśmy narażać zdrowia naszych kotów, więc podjęliśmy trudną decyzję o eutanazji kotka. Było to rok temu, w 2012 roku.
19. Biszkopt. Również przez jakiś czas bezdomny. Gdy został pobity wzięła go do domu jedna z karmicielek. W 2011 bądź 2012 roku odszedł za Tęczowy Mostek.
21. Rasputinka (kotka). Podobna do dochodzącego (Ras)Putina.

22. Misio - Pies. Przez jakiś czas mieszkał u nas na klatce. Nie można było go zabrać do domu (agresywny Pysio). Zgodziła się go zabrać mocja ciocia ze Śląska. W tym roku (2013 rok) Misio odszedł. Był stary, schorowany. Miał około 20 lat.
21. Rybki, chomiki i myszki, które również były w domu...
Tyle pamiętam zwierząt, które przewinęły się przez moje życie. Czas zaciera wspomnienia. Z trudem przypomniałam sobie wiele z nich.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





























