Obserwatorzy

poniedziałek, 21 września 2015

Koci mem



A ja miałam w ofercie króliczątko. Teraz koleżanka ma cztery małe chomiczki. Przyjaźnie międzygatunkowe są możliwe. Ale nie chcę próbować. Miałam przyjaźń psio-kocią. Na próbę zaprzyjaźnienia gryzonia ze stadem kotów nie mam ochoty. Na stres zwierząt też nie chcę narażać. Trzy kuwety do sprzątania wystarczą. Akwarium czy klatki sprzątać nie chcę. 

poniedziałek, 14 września 2015

Kot w pustym mieszkaniu

Zastanawialiście się, co czuje pies/kot, gdy traci swojego właściciela?

Książka o kocie wielorodzinnym jest próbą odpowiedzi na to pytanie. Historia jest przedstawiona z punktu widzenia kota, to on jest narratorem tej książki.


Tytuł oryginału: Alfie the Doostep Cat
Tłumaczenie: Ewa Spirydowicz
Data wydania: 5 maja 2015
Wydawnictwo: Amber
ISBN: 9788324154005
Liczba stron: 350

Alfie wiódł spokojny żywot u boku starszej pani Margaret. Wcześniej jeszcze mieszkała z nimi kotka Agnes.

Pewnego dnia wszystko się zmieniło. Najpierw odeszła Agnes, a potem zmała pani Alfiego. Dzieci starszej pani nie chcą przygarnąć kota.

Przed Alfiem stoi alternatywa: schronisko. Za namową mieszkającej w pobliżu kotki Alfie postanawia poszukać sobie nowego domu. A najlepiej kilku domów.

Tak trafia na Edgar Road. Decyduje się na odwiedzanie czterech domów. Każdy dom ma swoich lokatorów, a każdy lokator swoje problemy. Alfie próbuje je po kociemu rozwiązać.

Sympatyczka książka, którą można traktować jako przerywnik między bardziej wymagającymi pozycjami. I w sam raz na upały. Bo to książka odprężająca, nie wymagająca jakiegoś specjalnego wysiłku intelektualnego.

W książce jest i polski akcent.

Może to nie jest arcydzieło, ale polecam.

poniedziałek, 7 września 2015

Kąpiel

Niestety, Kajtuś nie lubił wody i kąpieli....








W przeciwieństwie do Tomiego. Tomi żadnej kałuży nie ominął. A kąpiel? Mówiło się "Tomi, hop" i Tomi wskakiwał do wanny. Potem wyskakiwał i się otrząsał :D  Pewnego dnia kąpiel zaliczył dwa razy. Rano został wykąpany, po południu poszedł na łąki i się wyperfumował. Epilog? Druga kąpiel.
Po wyjściu z wanny i jako takim wytarci ręcznikiem Tomi odbywał rajd po całym mieszkaniu i się tarzał po łóżkach :)
Kajtuś tego nie robił. 

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Koniec zawieszenia broni

W środę w  domu byliśmy załamani. Pojawiły się rozmowy o oddaniu Felka.
Podsikiwanie trudno mi zaakceptować.
Póki co - próbujemy feromonów. Może się uda.
To moje pierwsze nieudane dokocenie.




Feluś jest śliczny i miziasty. Frodo zresztą też.

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Bez nastrzyku



Taka fotka z witryny jednego ze sklepów mięsnych....
Co z tego wynika? W tym sklepie sprzedają mięso bez nastrzyku, więc w innych...
Nie dziwię się. Kupiłam pół fileta z kurczaka. W sklepie wyglądał ok. W domu już nie. Jakiś taki śliski się zrobił. Nawet kot nie chciał spróbować. A przecież takie mięso na ogół kupuje się dla ludzi.
Czasem media informują o różnych, strasznych rzeczach dziejących się z jedzeniem. Z mięsem trafiającym do hipermarketów. Do jednego z nich trafiło śmierdzące.

Masło, czy margaryna? Jedna z reklam głosiła "zawsze ufam mojemu kotu. Mój kot woli masło, margaryny nie powącha nawet.

Czasem mówię mamie, że mój kot mógłby w sanepidzie pracować ;)

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Zawieszenie broni


Zawieszenie broni, czyli chwilowy spokój pomiędzy Felkiem a Frodem. Od ponownego ostrzyżenia Felusia. Trwa od 6 sierpnia do teraz. Chociaż dzisiaj (piszę to 16 sierpnia) była mała wojenka. Ale szybko udało się rozdzielić kociska.  Nie jest to przyjaźń, ponieważ Frodo chodzi za Felkiem krok w krok, pilnuje go. Czasem czuć, jak gęstnieje powietrze ;)
Ach, marzę, żeby takie zawieszenie broni trwało i trwało!


 Kot padnięty - upały....

 
Ogon Felka

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Lew Cecil

żródło

źródło

Oto lew Cecil. Wszyscy wiemy, co się z nim stało. Nie wiem, co napisać o człowieku, który się tego dopuścił. Inni już napisali. Słowo "morderca" jest jednym z najłagodniejszych.
Unikam jedzenia mięsa. Ale też nie uważam, że trzeba być wegetarianinem.
Swego siostrzeńca nie katuję jedzeniem "trawy". A dziecię jest bardzo mięsożerne.
Nie rozumiem zabicia lwa dla sportu. Bo jeszcze w obronie własnej zrozumiałabym.
Wiem, że gatunki wymierają. Ale na skutek działalności człowieka dzieje się to o wiele, wiele szybciej. Nasze pokolenie za to jeszcze prawdopodobnie nie zapłaci. Ale nasze dzieci i wnuki...
Jeśli wyginą pszczoły będzie to miało katastrofalne skutki.

Człowiek jest okrutny nie tylko wobec zwierząt, ale i wobec człowieka, niestety...