A ja miałam w ofercie króliczątko. Teraz koleżanka ma cztery małe chomiczki. Przyjaźnie międzygatunkowe są możliwe. Ale nie chcę próbować. Miałam przyjaźń psio-kocią. Na próbę zaprzyjaźnienia gryzonia ze stadem kotów nie mam ochoty. Na stres zwierząt też nie chcę narażać. Trzy kuwety do sprzątania wystarczą. Akwarium czy klatki sprzątać nie chcę.
Jest to blog o zwierzętach, które przewinęły się przez moje życie. Niektóre mieszkają lub mieszkały w moim domu, inne spotkałam podczas spacerów, podróży... Czasami polecę książkę o zwierzętach. Większość zdjęć jest mojego autorstwa (jeśli będzie inaczej - podam źródło), dlatego nie zgadzam się na ich kopiowanie, udostępnianie na innych stronach internetowych.
Obserwatorzy
poniedziałek, 21 września 2015
Koci mem
A ja miałam w ofercie króliczątko. Teraz koleżanka ma cztery małe chomiczki. Przyjaźnie międzygatunkowe są możliwe. Ale nie chcę próbować. Miałam przyjaźń psio-kocią. Na próbę zaprzyjaźnienia gryzonia ze stadem kotów nie mam ochoty. Na stres zwierząt też nie chcę narażać. Trzy kuwety do sprzątania wystarczą. Akwarium czy klatki sprzątać nie chcę.
poniedziałek, 14 września 2015
Kot w pustym mieszkaniu
Zastanawialiście się, co czuje pies/kot, gdy traci swojego właściciela?
Książka o kocie wielorodzinnym jest próbą odpowiedzi na to pytanie. Historia jest przedstawiona z punktu widzenia kota, to on jest narratorem tej książki.
Alfie wiódł spokojny żywot u boku starszej pani Margaret. Wcześniej jeszcze mieszkała z nimi kotka Agnes.
Pewnego dnia wszystko się zmieniło. Najpierw odeszła Agnes, a potem zmała pani Alfiego. Dzieci starszej pani nie chcą przygarnąć kota.
Przed Alfiem stoi alternatywa: schronisko. Za namową mieszkającej w pobliżu kotki Alfie postanawia poszukać sobie nowego domu. A najlepiej kilku domów.
Tak trafia na Edgar Road. Decyduje się na odwiedzanie czterech domów. Każdy dom ma swoich lokatorów, a każdy lokator swoje problemy. Alfie próbuje je po kociemu rozwiązać.
Sympatyczka książka, którą można traktować jako przerywnik między bardziej wymagającymi pozycjami. I w sam raz na upały. Bo to książka odprężająca, nie wymagająca jakiegoś specjalnego wysiłku intelektualnego.
W książce jest i polski akcent.
Może to nie jest arcydzieło, ale polecam.
Książka o kocie wielorodzinnym jest próbą odpowiedzi na to pytanie. Historia jest przedstawiona z punktu widzenia kota, to on jest narratorem tej książki.
![]() |
| Tytuł oryginału: Alfie the Doostep Cat Tłumaczenie: Ewa Spirydowicz Data wydania: 5 maja 2015 Wydawnictwo: Amber ISBN: 9788324154005 Liczba stron: 350 |
Alfie wiódł spokojny żywot u boku starszej pani Margaret. Wcześniej jeszcze mieszkała z nimi kotka Agnes.
Pewnego dnia wszystko się zmieniło. Najpierw odeszła Agnes, a potem zmała pani Alfiego. Dzieci starszej pani nie chcą przygarnąć kota.
Przed Alfiem stoi alternatywa: schronisko. Za namową mieszkającej w pobliżu kotki Alfie postanawia poszukać sobie nowego domu. A najlepiej kilku domów.
Tak trafia na Edgar Road. Decyduje się na odwiedzanie czterech domów. Każdy dom ma swoich lokatorów, a każdy lokator swoje problemy. Alfie próbuje je po kociemu rozwiązać.
Sympatyczka książka, którą można traktować jako przerywnik między bardziej wymagającymi pozycjami. I w sam raz na upały. Bo to książka odprężająca, nie wymagająca jakiegoś specjalnego wysiłku intelektualnego.
W książce jest i polski akcent.
Może to nie jest arcydzieło, ale polecam.
poniedziałek, 7 września 2015
Kąpiel
Niestety, Kajtuś nie lubił wody i kąpieli....
W przeciwieństwie do Tomiego. Tomi żadnej kałuży nie ominął. A kąpiel? Mówiło się "Tomi, hop" i Tomi wskakiwał do wanny. Potem wyskakiwał i się otrząsał :D Pewnego dnia kąpiel zaliczył dwa razy. Rano został wykąpany, po południu poszedł na łąki i się wyperfumował. Epilog? Druga kąpiel.
Po wyjściu z wanny i jako takim wytarci ręcznikiem Tomi odbywał rajd po całym mieszkaniu i się tarzał po łóżkach :)
Kajtuś tego nie robił.
W przeciwieństwie do Tomiego. Tomi żadnej kałuży nie ominął. A kąpiel? Mówiło się "Tomi, hop" i Tomi wskakiwał do wanny. Potem wyskakiwał i się otrząsał :D Pewnego dnia kąpiel zaliczył dwa razy. Rano został wykąpany, po południu poszedł na łąki i się wyperfumował. Epilog? Druga kąpiel.
Po wyjściu z wanny i jako takim wytarci ręcznikiem Tomi odbywał rajd po całym mieszkaniu i się tarzał po łóżkach :)
Kajtuś tego nie robił.
poniedziałek, 31 sierpnia 2015
Koniec zawieszenia broni
W środę w domu byliśmy załamani. Pojawiły się rozmowy o oddaniu Felka.
Podsikiwanie trudno mi zaakceptować.
Póki co - próbujemy feromonów. Może się uda.
To moje pierwsze nieudane dokocenie.
Feluś jest śliczny i miziasty. Frodo zresztą też.
Podsikiwanie trudno mi zaakceptować.
Póki co - próbujemy feromonów. Może się uda.
To moje pierwsze nieudane dokocenie.
Feluś jest śliczny i miziasty. Frodo zresztą też.
poniedziałek, 24 sierpnia 2015
Bez nastrzyku
Co z tego wynika? W tym sklepie sprzedają mięso bez nastrzyku, więc w innych...
Nie dziwię się. Kupiłam pół fileta z kurczaka. W sklepie wyglądał ok. W domu już nie. Jakiś taki śliski się zrobił. Nawet kot nie chciał spróbować. A przecież takie mięso na ogół kupuje się dla ludzi.
Czasem media informują o różnych, strasznych rzeczach dziejących się z jedzeniem. Z mięsem trafiającym do hipermarketów. Do jednego z nich trafiło śmierdzące.
Masło, czy margaryna? Jedna z reklam głosiła "zawsze ufam mojemu kotu. Mój kot woli masło, margaryny nie powącha nawet.
Czasem mówię mamie, że mój kot mógłby w sanepidzie pracować ;)
poniedziałek, 17 sierpnia 2015
Zawieszenie broni
Ach, marzę, żeby takie zawieszenie broni trwało i trwało!

Kot padnięty - upały....

Ogon Felka
poniedziałek, 10 sierpnia 2015
Lew Cecil
![]() |
| żródło |
![]() |
| źródło |
Oto lew Cecil. Wszyscy wiemy, co się z nim stało. Nie wiem, co napisać o człowieku, który się tego dopuścił. Inni już napisali. Słowo "morderca" jest jednym z najłagodniejszych.
Unikam jedzenia mięsa. Ale też nie uważam, że trzeba być wegetarianinem.
Swego siostrzeńca nie katuję jedzeniem "trawy". A dziecię jest bardzo mięsożerne.
Nie rozumiem zabicia lwa dla sportu. Bo jeszcze w obronie własnej zrozumiałabym.
Wiem, że gatunki wymierają. Ale na skutek działalności człowieka dzieje się to o wiele, wiele szybciej. Nasze pokolenie za to jeszcze prawdopodobnie nie zapłaci. Ale nasze dzieci i wnuki...
Jeśli wyginą pszczoły będzie to miało katastrofalne skutki.
Człowiek jest okrutny nie tylko wobec zwierząt, ale i wobec człowieka, niestety...
Subskrybuj:
Posty (Atom)















