Niedawno pisałam o porzuconym, małym kotku.
Niestety, domek opóźnił się o tydzień. Pani zadzwoniła w poniedziałek, chciała go zabrać ale z przyczyn niezależnych okazało się to niemożliwe. Postanowiłam go zabrać z domu pani T. do nas we wtorek, z nadzieja, że już tego dnia trafi do nowego domku. Myślałam, że przybycie gościa nie wpłynie na zachowanie moich kotów, że podejdą do niego obojętnie. Jakże się myliłam!
Tak wyglądało przywitanie Przybysza - nazwijmy go Feluś - przez rezydenta Franka:
Frodo, ten miziasty i słodki kotek także wydawał dźwięki, o które nigdy bym go nie posądziła.
Feluś także przybył w wojowniczym nastroju. Dwunożnych polubił - spał na moim łóżku, mruczał mi do ucha. No, nie był zadowolony z czyszczenia uszu. Piszczał, próbował się wyrwać. Niestety, był opatulony i skazany na klęskę.
Kocię korzystało ze wspólnej kuwety, warczało przy posiłku. Nie było zadowolone z bycia na rękach. Lubi się bawić.
Dziś już kotka nie ma. Przed chwilą trafił do nowego domu. Mam nadzieję, że będzie miał tam dobrze, i że jego pani będzie się cieszyła dobrym zdrowiem. Warto potrzymać kciuki, czy westchnąć do św. Franciszka.
Miej się dobrze, Felusiu!!! Choć nie wiem, czy zostaniesz Felkiem.
A oto trójeczka kotków - owoców mezaliansu.
Jest to blog o zwierzętach, które przewinęły się przez moje życie. Niektóre mieszkają lub mieszkały w moim domu, inne spotkałam podczas spacerów, podróży... Czasami polecę książkę o zwierzętach. Większość zdjęć jest mojego autorstwa (jeśli będzie inaczej - podam źródło), dlatego nie zgadzam się na ich kopiowanie, udostępnianie na innych stronach internetowych.
Obserwatorzy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom tymczasowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom tymczasowy. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 11 lipca 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)



