To są próbki tego, co udało mi się zrobić. Podziwiam umiejętności niektórych ludzi, którzy potrafią zrobić fantastyczne zdjęcia. Mi tylko czasem udaje się zrobić dobre zdjęcie :)
Jest to blog o zwierzętach, które przewinęły się przez moje życie. Niektóre mieszkają lub mieszkały w moim domu, inne spotkałam podczas spacerów, podróży... Czasami polecę książkę o zwierzętach. Większość zdjęć jest mojego autorstwa (jeśli będzie inaczej - podam źródło), dlatego nie zgadzam się na ich kopiowanie, udostępnianie na innych stronach internetowych.
Obserwatorzy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spacer. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 5 września 2016
Kwiatki
Spacery z psem sprzyjają robieniu różnych zdjęć.
To są próbki tego, co udało mi się zrobić. Podziwiam umiejętności niektórych ludzi, którzy potrafią zrobić fantastyczne zdjęcia. Mi tylko czasem udaje się zrobić dobre zdjęcie :)
To są próbki tego, co udało mi się zrobić. Podziwiam umiejętności niektórych ludzi, którzy potrafią zrobić fantastyczne zdjęcia. Mi tylko czasem udaje się zrobić dobre zdjęcie :)
poniedziałek, 22 września 2014
Jak pies z kotem
Kajtuś chowany był z kotami. Najpierw z Frytką, a potem trafił do naszego, zakoconego domu. Z Frytką. Był rok 2008. Frytka towarzyszyła nam jeszcze przez 1,5 roku.
Koty wyjadają suchą karmę z Kajtka miski. Kajtek chętnie zjada kocie jedzenie. Mięso niechętnie jada. Ech, mamy duży problem z karmieniem Kajtusia. Niejadek z niego.
Przez długi czas Kajtkowi na spacerze towarzyszył Pucio.
Będzie nam trochę brak tego towarzystwa. Już nikt nie otrze się o pyszczek Kajtka, nikt mu nie da po pyszczku. A Pucio to potrafił ;)
Zachowało się parę zdjęć z tego okresu. Wielu ludzi się dziwi, że pies nie reaguje na kota, że patrzy spokojnie, jak kot je. A jeśli jeszcze kot ociera się o pysk psa - zaskoczenie jest prawie takie jakby obok na parkingu statek kosmiczny w ufoludkami wylądował.
Koty wyjadają suchą karmę z Kajtka miski. Kajtek chętnie zjada kocie jedzenie. Mięso niechętnie jada. Ech, mamy duży problem z karmieniem Kajtusia. Niejadek z niego.
Przez długi czas Kajtkowi na spacerze towarzyszył Pucio.
Będzie nam trochę brak tego towarzystwa. Już nikt nie otrze się o pyszczek Kajtka, nikt mu nie da po pyszczku. A Pucio to potrafił ;)
Zachowało się parę zdjęć z tego okresu. Wielu ludzi się dziwi, że pies nie reaguje na kota, że patrzy spokojnie, jak kot je. A jeśli jeszcze kot ociera się o pysk psa - zaskoczenie jest prawie takie jakby obok na parkingu statek kosmiczny w ufoludkami wylądował.
Wszystkie moje psy tolerowały koty. Może poza Urbanem, Urban odszedł jak jeszcze żadnego kota w domu nie było i z kotami nie mieliśmy praktycznie styczności.
Ale Tomi i Pysio zaakceptowali maleńką Zosieńkę i kolejne koty pojawiające się w domu.
Ale Tomi i Pysio zaakceptowali maleńką Zosieńkę i kolejne koty pojawiające się w domu.
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Upał
Zwierzęta leżą padnięte. Mi też nic się nie chce, nawet czytanie opornie idzie.
Słoneczko nieźle daje we znaki. Pisząc te słowa uświadomiłam sobie, że ptaki nie mają wody w misce - nalałam im. One też cierpią w taką pogodę.
Oto mój Kajtuś na spacerze. Staruszek z niego. Czasem ledwo człapie. A jaki wysiłek wejść na trzecie piętro. Ostatnio sąsiadka myła klatkę, położyła wycieraczkę na schodach i biedak poślizgnął się. Spadł z dwóch ostatnich schodków.
Kajtuś waży około 11 kilo. Noszony być nie lubi. Straszy zębami. Nie zawsze się tym przejmuję i wnoszę go po schodach. Nie przepadam za tym, poza tym źle to wpływa na mój kręgosłup.
A Frodo mniej więcej 3 sierpnia skończył 4 lata. Dokładnej daty urodzenia tego urwisa nie znam, ale urodził się w lecie 4 lata temu. Został znaleziony jako mały kociak, więc potencjalnie z dokładnością do miesiąca da się datę urodzenia określić.
Szalony kot z niego. Pije wodę prosto z krany, nie przejmuje się, gdy woda na łepek mu się leje. Podgląda mnie w czasie kąpieli ;)
Ugania się za Zosią :)
Mam nadzieję, że żadne choróbsko go nie dopadnie.
Słoneczko nieźle daje we znaki. Pisząc te słowa uświadomiłam sobie, że ptaki nie mają wody w misce - nalałam im. One też cierpią w taką pogodę.
Oto mój Kajtuś na spacerze. Staruszek z niego. Czasem ledwo człapie. A jaki wysiłek wejść na trzecie piętro. Ostatnio sąsiadka myła klatkę, położyła wycieraczkę na schodach i biedak poślizgnął się. Spadł z dwóch ostatnich schodków.
Kajtuś waży około 11 kilo. Noszony być nie lubi. Straszy zębami. Nie zawsze się tym przejmuję i wnoszę go po schodach. Nie przepadam za tym, poza tym źle to wpływa na mój kręgosłup.
A Frodo mniej więcej 3 sierpnia skończył 4 lata. Dokładnej daty urodzenia tego urwisa nie znam, ale urodził się w lecie 4 lata temu. Został znaleziony jako mały kociak, więc potencjalnie z dokładnością do miesiąca da się datę urodzenia określić.
Szalony kot z niego. Pije wodę prosto z krany, nie przejmuje się, gdy woda na łepek mu się leje. Podgląda mnie w czasie kąpieli ;)
Ugania się za Zosią :)
Mam nadzieję, że żadne choróbsko go nie dopadnie.
I żegnam się, do zobaczenia za tydzień ;)
wtorek, 6 sierpnia 2013
Każdy ma je w domu ;)
Choć może o tym nie wie.
Dzisiaj będzie o zwierzętach mniej miłych. I mniej ładnych. Sądzę, że każdy ma je w domu. Za jakąś szafą. Są różnych rozmiarów. Wczoraj, gdy otworzyłam okno, zauważyłam, ze jeden zamieszkał pod parapetem (od zewnętrznej strony). Niech sobie mieszka. Niektóre są groźne. Te mieszkające w Polsce chyba nie. Te stworzenia częściej wzbudzają grozę. A oto te:
Dzisiaj będzie o zwierzętach mniej miłych. I mniej ładnych. Sądzę, że każdy ma je w domu. Za jakąś szafą. Są różnych rozmiarów. Wczoraj, gdy otworzyłam okno, zauważyłam, ze jeden zamieszkał pod parapetem (od zewnętrznej strony). Niech sobie mieszka. Niektóre są groźne. Te mieszkające w Polsce chyba nie. Te stworzenia częściej wzbudzają grozę. A oto te:
Przez cały lipiec opiekowałam się pewnym siedmiolatkiem. Czasami chodziłam z nim na spacery. Jednym z punktów programu było oglądanie pająków. Dobrze, że tylko oglądanie. Bo na rękę chyba nie wzięłabym ;)
Kiedyś marzyłam, żeby sfotografować pajęczynę. Jak widać - udało się.
Chciałabym jeszcze sfotografować błyskawicę i gwaizdy nocą. Może kiedyś się uda.
A pająkom dajmy żyć. Są pożyteczne.
czwartek, 20 czerwca 2013
Пусть всегда будет солнце!!!
Zbliża się 21 czerwca i lato. W tym roku astronomiczne lato zaczyna się 21 czerwca o godzinie 7:04.
Początek lata zaczyna najkrótsza noc i najdłuższy dzień w roku.
W Polsce, i w większości krajów Europy panują upały. W niektórych miejscach dochodzą do 40°C!
Dziś będzie więc o słońcu. Albo o Słońcu, zastanawiam się, jakiej litery użyć.
"Пусть всегда будет солнце,
Пусть всегда будет небо,
Пусть всегда будет мама,
Пусть всегда буду я."
Co tłumaczy się:
"Zawsze niech będzie słońce,
Zawsze niech będzie niebo,
Zawsze niech będzie mama,
Zawsze niech będę ja."
Gdy byłam mała popularna była piosenka o tym tytule. Oczywiście, życzenie zawarte w tej piosence nie
zostanie spełnione. Mama umrze. My umrzemy. I dużo później Słońce umrze.
My wcześniej, bo Słońce za około 5 miliardów lat.Słońce jest fascynujące. Bez niego niemożliwe byłoby istnienie życia. Większość z nas woli lato, słoneczną pogodę. W tym roku zima trochę zbrzydła ;)
Nie mam profesjonalnego sprzętu. Ale lubię obserwować słońce. W czasie spacerów z psem czasem fotografuję słońce. Pierwszą fotografię zrobiłam z ciekawości, chciałam zobaczyć jak wyjdzie, i czy wyjdzie. Coś wyszło. Nie wiem, czy ładnie, ale wyszło.
Zdjęcia zostały zrobione na spacerze. Nie zachowałam zasad BHP. Nie wolno patrzeć w Słońce. Nie mam specjalnych flirtów słonecznych. W czasie robienia zdjęć zamykałam oczy ;)
Nie polecam naśladowania mnie. :)
niedziela, 16 czerwca 2013
Żółtodziób
Wczoraj jak zwykle wybrałam się na spacer z psem. Tradycyjne kółeczko
obejmujące 1/4 osiedla. Nie byłam przygotowana na żadną niespodziankę,
na to, że coś ciekawego zobaczę. A jednak...
Normalne jest to, że słyszę i widzę ptaki. Wróble, kawki, sierpówki, gawrony. Czasem jakiś drozd czy sikorka się napatoczy. Na ogół ptaki zachowują się normalnie. Czasem sypnę im trochę ziarenek.
Tymczasem usłyszałam kawkę, której zachowanie odbiegało od normy. Strasznie krzyczała. W pewnym momencie pacnęła Kajtka dziobem w okolice grzbietu. Ja też dostałam lekko po głowie.
Wściekła? Rozejrzałam się w okolicy, spojrzałam na trawnik i zobaczyłam, co było powodem takiego, a nie innego zachowania kawki.
Normalne jest to, że słyszę i widzę ptaki. Wróble, kawki, sierpówki, gawrony. Czasem jakiś drozd czy sikorka się napatoczy. Na ogół ptaki zachowują się normalnie. Czasem sypnę im trochę ziarenek.
Tymczasem usłyszałam kawkę, której zachowanie odbiegało od normy. Strasznie krzyczała. W pewnym momencie pacnęła Kajtka dziobem w okolice grzbietu. Ja też dostałam lekko po głowie.
Wściekła? Rozejrzałam się w okolicy, spojrzałam na trawnik i zobaczyłam, co było powodem takiego, a nie innego zachowania kawki.
Nie wiem, czy kawka potrafiła latać. Podskakiwała, machała skrzydłami.
Udało mi się uchwycić moment, jak kawka karmiła swoje młode.
Zastanawiałam się, co zrobić. W domu ratowaliśmy już ptaki. Mieliśmy sierpówkę, ze dwie kawki - jedną chciały zadziobać inne ptaki. Ptaki, gdy podrosły zostały wypuszczone. Były też niepowodzenia. Przyniesione do domu nowo wyklute pisklę - wypadło na beton - nie przeżyło. Było u nas dwa - trzy dni.
Sierpówka z odłamanym kawałkiem skrzydła została uśpiona. I tak została wyrwana z pazurów Putina. Latać już nie mogłaby.
Nie byłam pewna, co z tym maleństwem zrobić. Zadzwoniłam do mamy. Mama odradziła mi branie ptaszka do domu, zwłaszcza, że nad nią latały kawki. Zostawiłam pisklę.
Wieczorem już go nie było na trawniku.
Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończyło. Dziś nie znalazłam na trawniku śladów piórek. Nie znalazłam też na uliczce martwego ptaszka (bywają czasem).
Mam nadzieję, że jest z ptasimi rodzicami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





















































