Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kociak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kociak. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

3 lipca 2018

Miesiąc i jeden dzień.  Niektóre zdjęcia są poruszone, ponieważ kotka jest bardzo ruchliwa i nie chce współpracować ;)








niedziela, 1 kwietnia 2018

Miesiąc

2 lipca 2018. Tak oto nasza kotka dość szczęśliwie kotka przeżyła miesiąc.  Nadal ssie butlę i staramy się masować brzuszek.









poniedziałek, 4 lipca 2016

Jeż i kociak

Zwierzęta domowe dobrze się mają.
W sobotę uratowałam życie jeża, wtargnął na ulicę. Na szczęście po godzinie 22 niezbyt ruchliwą. Mimo wszystko przejeżdżała wtedy taksówka. Jeżyk był przestraszony i zwinięty w kulkę. Być może jeden samochód ominąłby go. Nie wiadomo, co zrobiłby następny.

Rozpoczął się sezon wyrzucania kociaków.
W niedzielę gdy ze znajomymi czekałam na autobus do schroniska ktoś wyrzucił małego, rudego kilkutygodniowego kocurka.  Kocię zostało zawiezione do schroniska. Sterylizacja jest zła ("to tak, jakby kobietę wykastrować" rzekła jedna pani), a wyrzucenie takiego maleństwa (albo zrobienie czegoś dużo gorszego) już nie.
A tak mniej więcej wyglądało kocię. Zdjęcie z Internetu, nie mojego autorstwa.


poniedziałek, 20 lipca 2015

Spokój...

To chyba taka rzecz, o której mogę tylko pomarzyć. Bo oto nowy nabytek. Wyrzucone, ważące 70 deko kocię.










I spokoju nie ma, bo małe jest szalone. Czasem mam wrażenie, że do kupionej karmy dla kociąt dodano Mocarza ;) 
Szczególnie Frodusiowi nie daje spokoju.  A Frodo te wszystkie harce toleruje. Sam też próbuje Małą zaczepiać. 

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Słodkie dzieciństwo.

Słodkie dzieciństwo to tytuł jednego z programów na Animal Planet. Program pokazuje rozwój małych szczeniąt/kociąt.
każdy odcinek pokazuje rozwój trzech wybranych ras szczeniąt bądź kociąt. Tak się składa, że miałam szczeniaczka. I miałam kociaki. Miałam nawet kociego noworodka i wychowałam go bez mamy-kocicy. Tego raczej nikomu nie życzę, ale czasem tak trzeba.

Oto koci noworodek. Ktoś tego kotka wystawił w pudełku kartonowym na dwór. Dobrze, że był maj i było ciepło. Właściwie kotek nie powinien przeżyć. Ale przeżył. Można czuć radość na widok sików, czy kupy w ręce, hehe...
Jak przez kilka dni kupy nie robiła - ale byliśmy zmartwieni.
Pierwsze, samodzielne siki to też radość :)

Karmienie....

Stopniowa zmiana ubarwienia. Zosia jest kotkiem pół krwi - ma geny kota syjamskiego. A koty syjamskie rodzą się całe białe. Po swoich przodkach odziedziczyła smukłą sylwetkę (nie ma problemów z wagą) i piękne, niebieskie oczy.
Jako mały kociak szanowała starszego, kilkunastoletniego psa ;)

 A tak wygląda teraz....

Tomi - mój pierwszy piesek. Odszedł za Tęczowy Mostek w wieku 15 lat i trzech miesięcy...



Jedyny pies, którego miałam od szczeniaczka. Siłą rzeczy inne psy przyrównuję do niego.

Franuś. Kotek wyrzucony na dwa dni przed Wigilią na 15 stopni mrozu...



 Franuś jest z nami, wyrósł na potężnego kota - 7 kilo wagi. Niestety, poważnie choruje. Ma dysplazję stawów biodrowych.

 Frania. Kotka urodzona w piwnicy. Bardzo chorowała, odeszła w wieku 9 miesięcy....

 

 Melania, Młodsza siostra Frani. Ta sama mama, inny miot. Czy tatuś ten sam - tego nie wiem, ale to wielce prawdopodobne ;)
 Jak widać na tym zdjęciu - psy w moim domu cieszą się szczególnym szacunkiem i poważaniem ze strony kotów. Melanii już nie ma. Odeszła niespodziewanie 3 listopada 2011 roku. To  mógł być zawał, zator... Nie wiem, nie robiłam sekcji. Nie zdążyłam z nią dojechać do weterynarza, zawiozłam już martwą...


Kocięta/szczenięta są urocze. Ale szybko rosną. I jako dorosłe nie są już tak zawadiackie, nie mają tyle uroku. Zwierzę to odpowiedzialność na kilkanaście lat. Wszystkie moje psy są długowieczne (a mam w tej chwili czwartego, Kajtka, który ma około 15 lat). Dlatego zastanowię się, zanim wezmę kolejnego psa.
Pomijam trudności z wyjazdami - jedna osoba musi w domu zostać i opiekować się stadem.

poniedziałek, 26 maja 2014

środa, 26 czerwca 2013

Kocię wyrzucone

 Nie wiem, co napisać. Jak zacząć. Ten prześliczny kotek został wyrzucony na dwór. Ma dwa - trzy miesiące. Znalazła go jedna pani. Po północy miauczał pod jej balkonem.
Pani ma kilka kotów. Jest osobą samotną i ciężko chorą. Przygarnęła kocię. Ale załamała się.
Poprosiła o pomoc w znalezieniu mu domu. I chyba udało się. Za tydzień w czwartek będzie wiadomo. Najprawdopodobniej będzie w nowym domu.
Kotek jest śliczny. Najprawdopodobniej jest owocem mezaliansu kotki syjamskiej z jakimś dachowcem.
Jemu się udało. Ale wielu innym kotkom nie.
Tak sobie myślę, że sterylizacja ma sens. Warto wysterylizować swoje zwierzę. Wtedy jest mniej bezdomnych, wałęsających zwierząt na naszych ulicach.
Mniej zwierząt byłoby w schroniskach, dotowanych z naszych podatków. Nie mam nic przeciwko temu, ale gdyby każdy właściciel był odpowiedzialny zwierząt w schroniskach byłoby mniej i te pieniądze można by przeznaczyć na inny cel. Choćby na przysłowiowe głodujące dzieci (z takimi zarzutami często spotykają się osoby pomagające zwierzętom)


 Zbliżają się wakacje. Ile zwierząt wyląduje na ulicach? Ile psów straci domy? Zostanie wyrzuconych z samochodu lub przywiązanych do drzewa w lesie?
Czytałam ostatnio autobiografię Doroty Sumińskiej. Cóż za wspaniałą rodzinę miała. Dwoje świętych w rodzinie. Urszula Ledóchowska i o. Melchior Fordon (kandydat na ołtarze), spowiednik o. Kolbe.
Co on ma wspólnego ze zwierzętami? Ano, ma. Powiedział on, że na Sądzie Ostatecznym Bóg zabierze mowę ludziom, a odda zwierzętom i one będą świadczyć o nas  ("Autobiografia na czterech łapach..."  s. 110).
Co zwierzęta powiedzą o nas?

 Zakończę słowami z "Małego Księcia"
 Jesteś odpowiedzialny za to, co oswoiłeś.

Ładne kocię, prawda? Mam nadzieję, że jego nowy domek, do kórego trafi w pierwszym tygodniu lipca będzie domem przez duże "D".