Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kajtek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kajtek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 września 2015

Kąpiel

Niestety, Kajtuś nie lubił wody i kąpieli....








W przeciwieństwie do Tomiego. Tomi żadnej kałuży nie ominął. A kąpiel? Mówiło się "Tomi, hop" i Tomi wskakiwał do wanny. Potem wyskakiwał i się otrząsał :D  Pewnego dnia kąpiel zaliczył dwa razy. Rano został wykąpany, po południu poszedł na łąki i się wyperfumował. Epilog? Druga kąpiel.
Po wyjściu z wanny i jako takim wytarci ręcznikiem Tomi odbywał rajd po całym mieszkaniu i się tarzał po łóżkach :)
Kajtuś tego nie robił. 

poniedziałek, 13 października 2014

Jesień...

Bardzo piękny był wczoraj. Słońce, ciepło.  Ludzie chodzili w krótkich bluzeczkach. No i wygraliśmy z Niemcami :D
Bardzo lubię jesień. Wrzesień, październik. Nie ma wtedy komarów (no, może jakiś niedobitek się trafi, ale to nie to, co latem).  Lubię słońce, ale nie przepadam za upałami. Takimi powyżej ~33 stopni.
Lubię chodzić po spadających liściach i słuchać, jak szeleszczą pod stopami.
Patrzeć na pająki w sieciach. Pod koniec sierpnia chodziłam z siostrzeńcem oglądać pająki. Dobrze, że dotykać nie musiałam, a i młodzieniec - póki co - nie kwapi się z braniem pająków do rąk.
Dla zwierząt - psa, kotów - też ma znaczenie temperatura. Pies mi nie dyszy. A wyprowadzanie starego pieska na dwór przy wielkich upałach to męka. Siedzenie w domu  też męka. Błędne koło jednym słowem.
Więc jesień ma swoje plusy.



Nawet kwiaty kwitną... Aksamitki.




Dziś widziałam pająka owijającego ofiarę. Później taskał ją w głąb tego krzewu. Takie jest życie, niestety :( Trochę za późno przyszłam i nie widziałam samego ataku. 
Kiedyś marzyłam o sfotografowaniu pajęczyny. Wydawało mi się to trudnym zadaniem.  Zamierzony cel osiągnęłam. I teraz myślę o sfotografowaniu błyskawicy.




Mgła... W czasie takiej mgły można patrzeć prosto w słońce.  Gdy niebo jest pogodne nie da się. Poza tym jest to niebezpieczne.


Pięknie pomalowane drzewa.  Uwielbiam takie kolory, tak pomalowane liście. Natura bije człowieka na głowę. Nie tylko ze względu na liście, ale choćby dlatego, ze człowiekowi nie udało się wytworzyć materiału, który byłby odporny, tak jak pajęcza sieć.


Spadające liście. Lubię po nich chodzić.





I  trochę podręczyłam pieska ;)


I jeszcze raz liście...

A Całka płacze za Piratem i ja nic nie mogę zrobić.
I  dziś Kajtek chyba uda się do lekarza...

poniedziałek, 22 września 2014

Jak pies z kotem

Kajtuś chowany był z kotami. Najpierw z Frytką, a potem trafił do naszego, zakoconego domu. Z Frytką. Był rok 2008. Frytka towarzyszyła nam jeszcze przez 1,5 roku.
Koty wyjadają suchą karmę z Kajtka miski. Kajtek chętnie zjada kocie jedzenie.  Mięso niechętnie jada. Ech, mamy duży problem z karmieniem Kajtusia. Niejadek z niego.
Przez długi czas Kajtkowi na spacerze towarzyszył Pucio.
Będzie nam trochę brak tego towarzystwa. Już nikt nie otrze się o pyszczek Kajtka, nikt mu nie da po pyszczku. A Pucio to potrafił ;)












Zachowało się parę zdjęć z tego okresu. Wielu ludzi się dziwi, że pies nie reaguje na kota, że patrzy spokojnie, jak kot je. A jeśli jeszcze kot ociera się o pysk psa - zaskoczenie jest prawie takie jakby obok na parkingu statek kosmiczny w ufoludkami wylądował.
Wszystkie moje psy tolerowały koty. Może poza Urbanem, Urban odszedł jak jeszcze żadnego kota w domu nie było i z kotami nie mieliśmy praktycznie styczności.
Ale Tomi i Pysio zaakceptowali maleńką Zosieńkę i kolejne koty pojawiające się w domu.

poniedziałek, 15 września 2014

To już jest koniec...

Wczoraj, o godzinie 12:00 Putin wyruszył w swoją Ostatnią Podróż.
Miał już problemy z przełykaniem wody.
Przez 1,5 tygodnia próbowałyśmy go ratować.
W sobotę na jego usilną prośbę wypuściłam go na dwór. Był wolnym duchem. Mieszkanie w bloku to dla niego więzieniem.
Liczyłam się z tym, że nie wróci. Ale wrócił.
Gdy zobaczyłam, że już nie daje rady pić wody postanowiłam przecierpieć jeszcze jedną noc i go nie wypuszczać. Nie mogłam dopuścić, żeby umierał 3 dni z pragnienia.
Nie przypuszczałam, że kot tak szybko odejdzie. Praktycznie od razu po podaniu zastrzyku. Kilka sekund to trwało.






Tutaj jest jeszcze zdrowym, szczęśliwym kotem. Co daje psu po pyszczku. Już nie będę musiała w zimie wieczorem wychodzić na dwór, szukać go, żeby do piwnicy wpuścić. Choć to na ogół to on nas znajdował.
Miał dobre życie. Był wolny i miał schronienie przed mrozem i deszczem. Miskę s suchą karmą, mokra karmą i wodą.
Już nie cierpi. Ale smutno mi trochę...


poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Upał

Zwierzęta leżą padnięte. Mi też nic się nie chce, nawet czytanie opornie idzie.


Słoneczko nieźle daje we znaki. Pisząc te słowa uświadomiłam sobie, że ptaki nie mają wody w misce - nalałam im. One też cierpią w taką pogodę.







Oto mój Kajtuś na spacerze. Staruszek z niego. Czasem ledwo człapie. A jaki wysiłek wejść na trzecie piętro. Ostatnio sąsiadka myła klatkę, położyła wycieraczkę na schodach i biedak poślizgnął się. Spadł z dwóch ostatnich schodków.
Kajtuś waży około 11 kilo. Noszony być nie lubi. Straszy zębami. Nie zawsze się tym przejmuję i wnoszę go po schodach. Nie przepadam za tym, poza tym źle to wpływa na mój kręgosłup.

A Frodo mniej więcej 3 sierpnia skończył 4 lata. Dokładnej daty urodzenia tego urwisa nie znam, ale urodził się w lecie 4 lata temu. Został znaleziony jako mały kociak, więc potencjalnie z dokładnością do miesiąca da się datę urodzenia określić.


Szalony kot z niego. Pije wodę prosto z krany, nie przejmuje się, gdy woda na łepek mu się leje. Podgląda mnie w czasie kąpieli ;)
Ugania się za Zosią :)
Mam nadzieję, że żadne choróbsko go nie dopadnie.


I żegnam się, do zobaczenia za tydzień ;)