Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choroba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choroba. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 lutego 2015

Choroba Rysi



Więc tak. Najpierw były dwa tygodnie kataru. Zachorował także i Feluś. Feluś chorował intensywniej. Z gorączką. I szybciej wyzdrowiał. Rysi przeszedł katar, ale dołączyła się niewydolność nerek. Nie wiem, czy jest lepiej. Wyniki nie poprawiły się, zachowanie kota troszeczkę. Sama je tuńczyka. Oprócz tego karmimy ją strzykawką karmą dla nerkowców. Nie wymiotuje. Sika. Wprawdzie często na podłogę, ale zawsze. W tym tygodniu powtórne badanie krwi i ważenie.
Jeśli idzie o wagę - był spadek wagi, potem podniesienie o parę deko. Jak jest teraz - nie wiem. A Feluś dokazuje, testują się z Frodusiem. Obserwują się.




poniedziałek, 15 września 2014

To już jest koniec...

Wczoraj, o godzinie 12:00 Putin wyruszył w swoją Ostatnią Podróż.
Miał już problemy z przełykaniem wody.
Przez 1,5 tygodnia próbowałyśmy go ratować.
W sobotę na jego usilną prośbę wypuściłam go na dwór. Był wolnym duchem. Mieszkanie w bloku to dla niego więzieniem.
Liczyłam się z tym, że nie wróci. Ale wrócił.
Gdy zobaczyłam, że już nie daje rady pić wody postanowiłam przecierpieć jeszcze jedną noc i go nie wypuszczać. Nie mogłam dopuścić, żeby umierał 3 dni z pragnienia.
Nie przypuszczałam, że kot tak szybko odejdzie. Praktycznie od razu po podaniu zastrzyku. Kilka sekund to trwało.






Tutaj jest jeszcze zdrowym, szczęśliwym kotem. Co daje psu po pyszczku. Już nie będę musiała w zimie wieczorem wychodzić na dwór, szukać go, żeby do piwnicy wpuścić. Choć to na ogół to on nas znajdował.
Miał dobre życie. Był wolny i miał schronienie przed mrozem i deszczem. Miskę s suchą karmą, mokra karmą i wodą.
Już nie cierpi. Ale smutno mi trochę...


poniedziałek, 16 czerwca 2014

O chorobie jeszcze raz.

Franuś choruje. Pisałam już o tym. Niedawno kolejny raz był u lekarza i dostał drugi zastrzyk w bioderko. Dzięki tym zastrzykom mniej kuleje.
A jaki grzeczny jest u lekarza. Wyjęliśmy go z jednego kontenerka i Franuś grzecznie przelazł do innego transporterka (zapewne pachnącego innymi kotami). Wet powiedział "Zna procedury". Ech, miał smutną minę po zastrzyku. Teraz ma wygolony kawałek nóżki.





Chwilowo Franusia łapka nie boli, daje radę wskakiwać na stołki. Czasami - gdy jest chory - ma z tym problemy.
Ale i tak najprawdopodobniej czeka go operacja. Ech, trafić szóstkę/znaleźć sponsora na endoprotezę ;)

Poza tym kocica mojej znajomej zrobiła jej prezent. Przyniosła małego zajączka. Zajaczek mieści się na dłoni. Żyje. Obiecuję zdjęcia.
Co z nim zrobić?

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Choroba u kota

Franuś choruje. Na chorobę rzadko występującą u kota. Ponoć tylko koty rasy Maine Coon na to cierpią. A jest to dysplazja stawów biodrowych. W czwartek miał kolejne prześwietlenie. Okazało się, że zmiany zwyrodnieniowe pogłębiły się. Dostał także blokadę - zastrzyk bezpośrednio do stawów. Z tej okazji ( i do prześwietlenia i do zastrzyku) był znieczulany.
A w przyszłości - cóż...
Operacja go czeka. Nie wiem za ile. Za trzy miesiące ma mieć kolejne prześwietlenie. I zależy to także od tego, jak długo zastrzyk będzie działał. Wersja optymistyczna brzmi, że pół roku...


To zdjęcie było wykonane około pół roku temu. Ostatnich nie mam, nie wzięłam aparatu. Franusia bolało i utykał przy chodzeniu.
Ale u lekarza jest grzeczny, nawet trzymać go nie trzeba ;)


To źle, jak choruje ktoś kogo lubimy/kochamy. Ktoś, kogo życie spoczywa w naszych rękach. I w dodatku pomóc mu nie można. Tyczy się to zarówno ludzi, jak i zwierząt.

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Kot w środku.

Tak wygląda kot w środku.

Ja w środku... (Franek (François), {lang34yitgnerugbensr9ubM.ce8294740e6000adf2940c4969c2dbbe04900ce9:Europejski krótkowłosy})

A dokładniej - chory kot w środku.
Rzecz się działa 26 grudnia 2013 roku. Jest drugi dzień świąt, a kot leży, ledwo oddycha.
Sądziłam, że to jest ostatni dzień życia Franusia. Już razem z mamą toczyłam dyskusję, gdzie go zakopiemy.
Poszłam do Kościoła na 9:00 (kot nie został sam) i zastanawiałam się, czy jak wrócę kocię będzie jeszcze żyło.
Mieszkam w średniej wielkości mieście. Akurat w święta lecznica ma dyżur. Dwie godziny. Dobre i to. Tuż przed dwunastą zapakowaliśmy kota do kontenerka i taksówką udaliśmy się w drogę do weta. Lecznica jest dobrze wyposażona, można zwierzakowi zbadać krew, można zrobić zdjęcie RTG. Zdjęcie zostało wykonane. I okazało się, że Franio ma potężne wzdęcie i zatwardzenie. Dostał leki. Uff...
Będzie żył.
A tego dnia same nieszczęścia. Oprócz nas "mała", 4 miesięczna suczka. "Mała" - bo to owczarek niemiecki. Suczka ma drgawki, sztywne łapki. Prawdopodobnie zakaziła się tężcem. Prawdopodobnie nie dało się jej uratować.
Drugie nieszczęście - kot ze złamaną łapką - potrącony przez samochód.
Ech...
Wczoraj Franuś miał kolejne prześwietlenie w kierunku szukania wody w płucach. Stan płuc jest lepszy, niż w święta. Ale za dwa miesiące kolejne prześwietlenie. By upewnić się, że wszystko jest ok.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Franciszek choruje

I trzeba będzie pomyśleć o operacji...
Na razie jest leczony objawowo, ma podawane leki przeciwbólowe.  Operację chcielibyśmy odłożyć do wiosny - kocio będzie musiał mieć wygolone futerko. Ale bez niej się nie obędzie.
Franuś ma chore biodra...