A ja miałam w ofercie króliczątko. Teraz koleżanka ma cztery małe chomiczki. Przyjaźnie międzygatunkowe są możliwe. Ale nie chcę próbować. Miałam przyjaźń psio-kocią. Na próbę zaprzyjaźnienia gryzonia ze stadem kotów nie mam ochoty. Na stres zwierząt też nie chcę narażać. Trzy kuwety do sprzątania wystarczą. Akwarium czy klatki sprzątać nie chcę.
Jest to blog o zwierzętach, które przewinęły się przez moje życie. Niektóre mieszkają lub mieszkały w moim domu, inne spotkałam podczas spacerów, podróży... Czasami polecę książkę o zwierzętach. Większość zdjęć jest mojego autorstwa (jeśli będzie inaczej - podam źródło), dlatego nie zgadzam się na ich kopiowanie, udostępnianie na innych stronach internetowych.
Obserwatorzy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 21 września 2015
Koci mem
A ja miałam w ofercie króliczątko. Teraz koleżanka ma cztery małe chomiczki. Przyjaźnie międzygatunkowe są możliwe. Ale nie chcę próbować. Miałam przyjaźń psio-kocią. Na próbę zaprzyjaźnienia gryzonia ze stadem kotów nie mam ochoty. Na stres zwierząt też nie chcę narażać. Trzy kuwety do sprzątania wystarczą. Akwarium czy klatki sprzątać nie chcę.
poniedziałek, 9 marca 2015
Koty z książkami
He, he...
Te zdjęcia są akurat pozowane, ale kociusie lubią czytać. Ostatnio jeden zainteresował się "Ziemiomorzem". Musiałam interweniować. Na regał z książkami też wskakują. Czasem, jak czytam - to pieszczot się domagają.
Nie chcę nic pisać. Nie ma już Rysi. Odeszła w drodze do weterynarza. Z plecaczka została wyjęta nieżywa. Za jakiś czas opiszę, jak to z nią było.
poniedziałek, 12 stycznia 2015
Kot w kuchni
Kuchnia to bardzo ciekawe miejsce. Zarówno dla dziecka, jak i kota. A w szczególności, gdy coś się w kuchni robi. Albo się wróci z zakupów. Wtedy zlatują się psy i koty.
Psy kiedyś się zlatywały, teraz został tylko Kajtek, który jest już trochę głuchy i w sobotę wybudzony ze snu zdziwił się, że na wieczorny spacer iść trzeba. A wychodzi teraz dwa razy dziennie.
Niedawno Ela na swoim blogu mechatki.blogspot.com chwaliła się osiągnięciami swojej kici, która to zrobiła sobie zdjęcie. Odpisałam, że też mam wyjątkowe koty, a co!
Franuś pomagał robić ciasto, a Rysia kluski leniwe.


Kuchenne rozboje i kradzieże to już inna sprawa. Tak samo, jak to, że czasem kot jest bardzo zainteresowany tym, co człowiek ma na talerzu.
Psy kiedyś się zlatywały, teraz został tylko Kajtek, który jest już trochę głuchy i w sobotę wybudzony ze snu zdziwił się, że na wieczorny spacer iść trzeba. A wychodzi teraz dwa razy dziennie.
Franuś pomagał robić ciasto, a Rysia kluski leniwe.


Oto makaron domowej roboty. O ile się nie mylę, pomagała robić go Maja. Niestety, nie mogę sprawdzić, bo galeria Tęczaków na UC szwankuje.

Ciasto zrobione przez Franusia. Niestety, po upieczeniu tych ślicznych łapek prawie nie było znać.


I kluski leniwe robione przez Rysię przy niewielkim wsparciu Franusia.
poniedziałek, 8 września 2014
Ptaki, ptaki...
W moim domu gościły także ptaki. Wprawdzie przez bardzo krótki okres.
Były to:
- Kawka. Znalazła ją babcia. Nie było jeszcze wtedy kotów, były psy. Nie pamiętam całej historii. Kawka była dość spora i chyba została wyrzucona z gniazda.Prawdopodobnie chciały ją zadziobać inne kawki. Kawka pobyła trochę u nas, opanowała technikę latania i odleciała. Tak powinno być.
- Kilka gołębi - sierpówek. Tak samo. Jeden gołąbek miał dziurę w piersi. O dziwo - dało się go uratować.
- Był jeden gołąb - sierpówka, którego nie dało się uratować. Wyrwaliśmy go z pazurów Pućka. Okazało się, że ma pęknięte skrzydło. Główne lotki dyndały się na cienkim kawałku skóry. Został zaniesiony do weta. Tam zdecydowaliśmy o eutanazji ptaszka. Ptaszek stracił możliwość latania, nawet na podwórku mogłaby mu się stać krzywda.
A oto ptaszek, który został uratowany:
Koty do pokoju z ptaszkiem nie miały wstępu, ale klatka z nowym lokatorem została im pokazana ;)
Ptaszkowi krzywda nie stała się. Dorósł i został wypuszczony na wolność.
A Melcia dostała znaleziony na dworze prezencik - ptasie piórko.
Melci już nie ma z nami.
Były to:
- Kawka. Znalazła ją babcia. Nie było jeszcze wtedy kotów, były psy. Nie pamiętam całej historii. Kawka była dość spora i chyba została wyrzucona z gniazda.Prawdopodobnie chciały ją zadziobać inne kawki. Kawka pobyła trochę u nas, opanowała technikę latania i odleciała. Tak powinno być.
- Kilka gołębi - sierpówek. Tak samo. Jeden gołąbek miał dziurę w piersi. O dziwo - dało się go uratować.
- Był jeden gołąb - sierpówka, którego nie dało się uratować. Wyrwaliśmy go z pazurów Pućka. Okazało się, że ma pęknięte skrzydło. Główne lotki dyndały się na cienkim kawałku skóry. Został zaniesiony do weta. Tam zdecydowaliśmy o eutanazji ptaszka. Ptaszek stracił możliwość latania, nawet na podwórku mogłaby mu się stać krzywda.
A oto ptaszek, który został uratowany:


Koty do pokoju z ptaszkiem nie miały wstępu, ale klatka z nowym lokatorem została im pokazana ;)

Ptaszkowi krzywda nie stała się. Dorósł i został wypuszczony na wolność.

A Melcia dostała znaleziony na dworze prezencik - ptasie piórko.
Melci już nie ma z nami.
poniedziałek, 24 lutego 2014
Z wizytą u Trojana
Odwiedziłam Trojana, To znaczy Franciszka, ale na potrzeby Internetu przechrzciłam go jako Trojan.
No i dla moich kotów mógł być trojanem, chociaż po jednym dniu zaprzyjaźnił się z Frodo.
Ech, zmężniało kocisko. Na początku mnie obwąchiwał. Kotek ma charakterek. Nie lubi być brany na ręce.
Obwąchał mnie, moją torbę. Dał się pogłaskać.
Na zakończenie wizyty zaczął jednak fuczeć ;)
I tak go lubię i zaprosiłam an wakacje (jakby gospodarze mieli zamiar wyjechać). Obawiam się, że moje stadko niekoniecznie będzie szczęśliwe z tego powodu.
He, he...
Torby obwąchać trzeba. Pachną psem i innymi kotami ;)
Z zainteresowaniem przysługuje się rozmowom prowadzonym przy stole ;)
Tak wyglądało pożegnanie. Chyba był zadowolony, że goście poszli ;)
poniedziałek, 10 lutego 2014
Olimpijsko...
Igrzyska trwają, kończy się pierwsza seria. Zanim skończę pisać zapewne poznam wynik Kamila Stocha.
Igrzyska trwają, więc będzie olimpijsko. Pragnę przedstawić Putina. Kota, który zasłużył na swoje imię ;)

Putin potrafi dać Kajtkowi po pyszczku. No i jest wolnym duchem.
I parę zdjęć przerobionych cztery lata temu przez utalentowaną Elę, właścicielkę wspaniałych i charakternych kotów.
No i mamy złoto, jestem szczęśliwa :D
![]() |
| onet |
Brawo Kamil!!!
czwartek, 11 lipca 2013
Tymczas
Niedawno pisałam o porzuconym, małym kotku.
Niestety, domek opóźnił się o tydzień. Pani zadzwoniła w poniedziałek, chciała go zabrać ale z przyczyn niezależnych okazało się to niemożliwe. Postanowiłam go zabrać z domu pani T. do nas we wtorek, z nadzieja, że już tego dnia trafi do nowego domku. Myślałam, że przybycie gościa nie wpłynie na zachowanie moich kotów, że podejdą do niego obojętnie. Jakże się myliłam!
Tak wyglądało przywitanie Przybysza - nazwijmy go Feluś - przez rezydenta Franka:
Frodo, ten miziasty i słodki kotek także wydawał dźwięki, o które nigdy bym go nie posądziła.
Feluś także przybył w wojowniczym nastroju. Dwunożnych polubił - spał na moim łóżku, mruczał mi do ucha. No, nie był zadowolony z czyszczenia uszu. Piszczał, próbował się wyrwać. Niestety, był opatulony i skazany na klęskę.
Kocię korzystało ze wspólnej kuwety, warczało przy posiłku. Nie było zadowolone z bycia na rękach. Lubi się bawić.
Dziś już kotka nie ma. Przed chwilą trafił do nowego domu. Mam nadzieję, że będzie miał tam dobrze, i że jego pani będzie się cieszyła dobrym zdrowiem. Warto potrzymać kciuki, czy westchnąć do św. Franciszka.
Miej się dobrze, Felusiu!!! Choć nie wiem, czy zostaniesz Felkiem.
A oto trójeczka kotków - owoców mezaliansu.
Niestety, domek opóźnił się o tydzień. Pani zadzwoniła w poniedziałek, chciała go zabrać ale z przyczyn niezależnych okazało się to niemożliwe. Postanowiłam go zabrać z domu pani T. do nas we wtorek, z nadzieja, że już tego dnia trafi do nowego domku. Myślałam, że przybycie gościa nie wpłynie na zachowanie moich kotów, że podejdą do niego obojętnie. Jakże się myliłam!
Tak wyglądało przywitanie Przybysza - nazwijmy go Feluś - przez rezydenta Franka:
Frodo, ten miziasty i słodki kotek także wydawał dźwięki, o które nigdy bym go nie posądziła.
Feluś także przybył w wojowniczym nastroju. Dwunożnych polubił - spał na moim łóżku, mruczał mi do ucha. No, nie był zadowolony z czyszczenia uszu. Piszczał, próbował się wyrwać. Niestety, był opatulony i skazany na klęskę.
Kocię korzystało ze wspólnej kuwety, warczało przy posiłku. Nie było zadowolone z bycia na rękach. Lubi się bawić.
Dziś już kotka nie ma. Przed chwilą trafił do nowego domu. Mam nadzieję, że będzie miał tam dobrze, i że jego pani będzie się cieszyła dobrym zdrowiem. Warto potrzymać kciuki, czy westchnąć do św. Franciszka.
Miej się dobrze, Felusiu!!! Choć nie wiem, czy zostaniesz Felkiem.
A oto trójeczka kotków - owoców mezaliansu.
środa, 1 maja 2013
Jak pies z kotem
Kilkumiesięczna Mela je posiłek z Pysiem. Obydwa zwierzaczki są za Tęczowym Mostkiem. Pysio odszedł ze starości, śmierć Meli była nagła i niespodziewana.
Dwa czarno-białe zwierzaczki :)
Wiadomo w cudzej miseczce jest lepsze jedzenie. Miseczka należy do psa.
Wiadomo w cudzej miseczce jest lepsze jedzenie. Miseczka należy do psa.
czwartek, 7 marca 2013
Kot w bibiotece
Ferie to czas organizowania rożnych atrakcji dla dzieci. Dzieci wyjeżdżają na zimowiska. Większość z nich zostaje jednak w domu. Dzieci te zamiast siedzieć przed telewizorem również mogą uczestniczyć w wielu zajęciach. Organizuje je szkoła, organizuje je Kościół. Organizuje je również biblioteka. Zajęcia te bywają tematyczne. Dwa lata temu tydzień ferii poświęcony był tematyce kociej. Rok temu psiej.
W tym roku ferie zbiegły się ze Światowym Dniem Kota - biblioteka poświęciła jeden dzień mruczącym pupilom. Koty zostały zaproszone do biblioteki. Razem ze swoim Mruczkiem skorzystałam z zaproszenia ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















