Koniec cieczki. Trwało to ok. 18 dni. Teraz trzeba Kropkę na sterylizację umówić. Małe Kropki byłyby fajne, ale pewnie część z nich wylądowałaby w schronisku. Poza tym te psy siedzące przed klatką. A w klatce mieszkają dzieci. I sama boję się biegających psów. Nie wpadam w panikę, ale czuję przed nimi respekt.
No i sterylizacja Misi. Mam wątpliwości, czy miała już ruję. Jeśli miała - to prawie niezauważalną. W każdym razie na wiosnę nasza kicia pójdzie pod nóż. Prędzej, lub później. Jeśli będzie zachowywać się tak, jak teraz - to poczekamy, aż będzie cieplej. Wiosna/lato. Jeśli będzie źle - miauczenie, kręcenie tyłeczkiem - sterylizacja odbędzie się wcześniej.
Jest to blog o zwierzętach, które przewinęły się przez moje życie. Niektóre mieszkają lub mieszkały w moim domu, inne spotkałam podczas spacerów, podróży... Czasami polecę książkę o zwierzętach. Większość zdjęć jest mojego autorstwa (jeśli będzie inaczej - podam źródło), dlatego nie zgadzam się na ich kopiowanie, udostępnianie na innych stronach internetowych.
Obserwatorzy
poniedziałek, 25 stycznia 2016
czwartek, 21 stycznia 2016
Trzy lata
19 stycznia blog obchodził 3 urodziny. Taki torcik wirtualny znalazłam na tę okazję.
Niestety, byłam pozbawiona przez kilka dni kompa. Trzy lata minęło i....
Spróbuje pisać dalej. Zobaczymy, co z tego będzie.
poniedziałek, 11 stycznia 2016
Zwykłe dni
U mnie bez zmian. Rozpoczął się trzeci i podejrzewam, że ostatni tydzień cieczki. Kropka już nie krwawi, ale widać, że cieczka jeszcze się nie skończyła. Zdarza się, ze przed klatką przesiadują kawalerowie. Dlatego moim nieodłącznym elementem podczas spacerów jest:

Kropka przez dwa tygodnie chodziła po domu w majteczkach. Zrobiłam kilka fotek, ale jeszcze nie przerzuciłam na dysk.
Teraz trzeba trochę odczekać i umówić się na sterylizację. Bo sterylizacja niestety będzie. Nie będzie małych Kropek. chociaż byłyby urocze.
Kropka w kocim tunelu. Dręczy Misię. Przełaziła przez niego.
poniedziałek, 4 stycznia 2016
Być kobietą, być kobietą...
Właśnie przeżywamy pierwszą cieczkę. Biedna Kropka. Drugi tydzień już trwa.
Całe szczęście, że teraz niewiele psów luzem biega i spacery odbywają się praktycznie bezproblemowo. Ale odstraszacz w postaci dezodorantu mam przy sobie ;)
Całe szczęście, że teraz niewiele psów luzem biega i spacery odbywają się praktycznie bezproblemowo. Ale odstraszacz w postaci dezodorantu mam przy sobie ;)
poniedziałek, 28 grudnia 2015
... i po świętach
To były pierwsze święta Misi i Kropki. Zdjęć na razie nie przeniosłam na dysk. Ale bombki są interesujące, jedna została zgryziona (na szczęście była zrobiona ze styropianu). Są slalomy wokół choinki.
Idzie Sylwester i nie wiem, jak Kropka zareaguje na fajerwerki. Ja nie puszczam fajerwerków. Nie jestem za całkowitym zakazem, ale trochę rozsądku przydałoby się. Pokaz w wyznaczonym miejscu (np. centrum miasta) wystarczyłby. A fajerwerki może kupić każdy i po sylwestrowej nocy nasze osiedla przypominają śmietniki. Bo opakowań po swoich fajerwerkach ludź nie zabierze :(
PS. Słowo "ludź" użyte jest celowo ;)
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!!!
poniedziałek, 21 grudnia 2015
Święta, święta...
I jak wiadomo - w wielu domach będzie choinka. Na Facebooku znalazłam ciekawy mem :)
Jakbym tu już nie zajrzała - Wesołych świąt!!!
Niech nowonarodzony Jezus wam błogosławi!
poniedziałek, 14 grudnia 2015
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...
Bo jeszcze mamy jesień, prawda?
Tymczasem u mnie na osiedlu błąka się sunia, prawdopodobnie w ciąży...
Z koleżanką i pracownikami schroniska próbowałyśmy ją złapać, niestety sunia wymknęła się.
W ogóle wymęczona jestem dzisiaj (piszę w niedzielę).
O siódmej rano msza. Potem wyjazd do schroniska. Pada. Na początku tylko kropiło, później było coraz gorzej. Przemokłam w schronisku - w niedzielę wolontariusze wyprowadzają pieski.
No i jeszcze próba złapania suni...
Tymczasem u mnie na osiedlu błąka się sunia, prawdopodobnie w ciąży...
Z koleżanką i pracownikami schroniska próbowałyśmy ją złapać, niestety sunia wymknęła się.
W ogóle wymęczona jestem dzisiaj (piszę w niedzielę).
O siódmej rano msza. Potem wyjazd do schroniska. Pada. Na początku tylko kropiło, później było coraz gorzej. Przemokłam w schronisku - w niedzielę wolontariusze wyprowadzają pieski.
No i jeszcze próba złapania suni...
Subskrybuj:
Posty (Atom)


