Obserwatorzy

poniedziałek, 18 maja 2015

11 lat Zosi

Kto by przypuszczał, że to tak szybko zleci?
Kto by przypuszczał, że uda się odchować taką małą białą kulkę? Kociego noworodka, który miał zamknięte oczy?




A tak Zosia wygląda teraz. Panienka była trochę nie w humorze i nie miała ochoty na pozowanie. Wyszło to, co wyszło.
 















Zosia nietypowo spędza urodziny. Na czwarte urodziny miała zafundowaną sterylizację.
Teraz parę dni przed 11 urodzinami miała czyszczone ząbki. Straszny kamień miała. I czerwone dziąsła. Kichała, wet powiedział, że codziennie połyka miliony bakterii . Niestety, straciła dwa kiełki.  
Miała też badanie krwi - wyniki były bardzo dobre. Więc wszyscy mamy nadzieję, że przed nami jeszcze niejedne urodziny Zosi. 




poniedziałek, 11 maja 2015

Feluś i Pratchett

Dziś będzie Feluś i tylko Feluś. A może nie tylko Feluś, bo Feluś i książka. Nie byle jaka książka, bo książka Pratchetta. 


 








Po przeczytaniu tej książki wasze życie już nigdy nie będzie takie samo. Inaczej spojrzycie na drobiny kurzu unoszące się w powietrzu, dywan, linoleum, czy zwykłą nogę od stołu. Aż się uśmiechnęłam, gdy przeczytałam o Korniku-Potworniku, czy o przodkach chwastów i pradziadach pokrzyw.

Książka zawiera 14 opowiadań T. Pratchetta. Oprócz tytułowego opowiadania można przeczytać między innymi jak Święty Mikołaj szukał pracy, o żółwiu Herkulesie, czy o autobusie linii 59A, który cofnął się w czasie.
Bardzo przyjemna. Polecam. Podobała mi się nawet czcionka, jaką została napisana książka.

A co u mnie?
Dziś Całka spać w nocy nie dała. Zbliżają się 11 urodziny mojej ulubienicy Zosi. No i Zosia miała ściągany kamień i straciła dwa kiełki. Doszła już do siebie. Badanie krwi wyszło ok :D

poniedziałek, 4 maja 2015

O Filonku Bezogonku

Post został opublikowany także na stronie 365 dni z książką.

Z książką "Przygody Filonka Bezogonka" i "Nowe przygody Filonka Bezogonka" zetknęłam się w dzieciństwie. Jakoś zapadła mi w pamięć. Na tyle, że jeszcze kilka razy powróciłam do książki opisującej perypetie małego kotka.

Filonka kojarzyłam tylko z tymi dwoma książkami. Jakiś czas zorientowałam się, że szwedzki pisarz napisał tych książek więcej.
  1. Przygody Filonka Bezogonka 
  2. Nowe przygody Filonka Bezogonka 
  3. Jak się powiedzie Filonkowi? 
  4. Naprzód Filonku! 
  5. Filonek ma trojaczki 
  6. Nie ma to jak Filonek! 
  7. Filonek Bezogonek i Maja Śmietanka 
  8. Filonek Bezogonek i Jamnik Janik 
  9. Filonek Bezogonek w szkole
Gdy się o tym dowiedziałam, chciałam poznać dalsze przygody kotka pozbawionego ogonka. Sama jestem posiadaczką takiego - małej Całki.
Na zielono zaznaczyłam książki przeczytane i dostępne w bibliotece.
Książki te są specyficzne, bo koty są upersonifikowane. A więc urządzają zawody sportowe, jeżdżą na wycieczki, knują intrygi. Ale - jak głosi Wikipedia - "Filonek to częściowo alter ego autora, podczas gdy kotka Maja Śmietanka, w której Filonek podkochuje się, jest wzorowana na jego żonie Ernie. Również i inne kotki są wzorowane na rzeczywistych postaciach w otoczeniu autora."


Tłumaczenie: Anna Gondek
Tytuł oryginału: Heja, Pelle Svanslös
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 1999
ISBN: 8310104197
Liczba stron: 88.

Do domu Birgitty i Ollego przyjeżdża Ci-Cri - dziewczynka z Francji. Dziewczynka wyjeżdża do Szwecji, ponieważ w Europie panuje wojna. Poza tym koty urządzają mistrzostwa sportowe - KM. Mons próbuje różnych sztuczek, aby ośmieszyć Filonka. Niestety, jak się ma za pomocników przygłupich towarzyszy Billa i Bulla - sztuczki obracają się przeciw nim.

Ponadto Filonek pomaga złapać przestępcę - Zenona Zębatego. A tego bałwana na okładce podwórkowe koty biorą za groźnego trolla.

Tłumaczenie: Anna Gondek
Tytuł oryginału: Hur ska det ga for Pelle Svanslös?
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 1998
ISBN: 8310101414
Liczba stron: 95 

W mieście pojawia się obcy kot - Frasek z Frösö. Namawia on koty na jazdę na nartach. Filonek za sprawą Monsa pierwszy zakłada narty na łapki. Idzie mu nadspodziewanie dobrze. Mons zachęcony sukcesem "ofermy bez ogona" sam zakłada narty, lecz niestety nie jest w stanie utrzymać się na nartach.

Filonek razem z Monsem, Billem i Bullem udaje się w podróż statkiem. I tutaj Mons szuka okazji, żeby dokuczyć Filonkowi. I jak zwykle - nie udaje mu się. Ponad to Filonek spotyka innego kota bez ogona - Mullego z Mölle.

Tłumaczenie: Halina Thylwe
Tytuł oryginału: Pelle Svanslös och taxen Max
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Data wydania: 1994
ISBN: 83-10-09750-6
Liczba stron: 123 

Ta książka poświęcona jest problemowi inności. Filonek spotyka pieska jamnika. Na początku się go boi. Potem jednak się z nim zaprzyjaźnia, gdy dowiaduje się, że piesek nie ma jednego ucha.

"- Inne psy się z ciebie nabijają? - spytał Filonek.
- Tak, nawet bardzo. - W oczach Janika zakręciły się łzy. - Przezywają mnie Jednouchy i wygadują mnóstwo przykrych rzeczy"
.

Z Wikipedii: Każdego lata są w Uppsali organizowane spacery z przewodnikami dla małych dzieci śladami przygód Filonka i jego przyjaciół. A oto znak drogowy. Uroczy :)

Znak drogowy z oznaczeniem szlaku wycieczkowego
śladami Filonka przy bibliotece Uniwersytetu w Uppsali

Jestem na tyle zainteresowana przygodami Filonka, że z chęcią przeczytałabym pozostałe części o przygodach sympatycznego kotka.

I jeszcze jedna ciekawostka. Z Wikipedii: "Na cześć pisarza została nazwana asteroida (8534) Knutsson a kilka asteroid nazwano imionami kotów z serii książek o Filonku Bezogonku: (8535) Pellesvanslös (Filonek Bezogonek), (8536) Måns (Mons), (8537) Billochbull (Bill i Bull), (8539) Laban i (8538) Gammelmaja (Stara Maja)".

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Dawniej i dziś

 Siostrzeniec. Wiek ok. 1 rok


Prawie to samo stado ~5 lat później. Dziecko nie spało. Tylko bawiło się w to, że jest kotem. 

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Łapki Frania

Otóż jest z nimi źle.
W Wielki Piątek Franuś miał kolejny zastrzyk do stawów. A przy okazji:
- badanie krwi (wyszło rewelacyjnie)
- zdjęcie RTG (wyszło fatalnie).

Grzeczny kotek z Franusia. Nie ucieka od weta. Nawet mizia się, pozwala się głaskać :D 

To zdjęcie jest stare, zrobione ponad pół roku temu. Od tego czasu znacznie się pogorszyło.  

Tak więc faszerowanie Franusia sterydami nie ma sensu. Za niedługo koteczka czeka poważna operacja.

Przy okazji w Wielki Piątek poszczą nie tylko ludzie. Musiał także pościć mój kot. I inne też miały częściowy post, bo przed zabiegiem pochowało się wszystkie miseczki  ;)
 Ku swojemu niezadowoleniu ;)

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Żegnaj Kajtusiu!


Chciałam powiedzieć, że od soboty 28 marca 2015 nie mam już psa. Kajtuś był rano na spacerze, położył się za fotelem. Leżał tam jakiś czas. Potem wstał, a w miejscu, gdzie leżał - kałuża krwi. Mama chciała wytrzeć go ręcznikiem i zrobić okład. Ale widać było, że nadal krwawi z odbytu. Wiec powiedziałam, że nie ma na co czekać, tylko wzywać taksówkę i do weta. Owinęłam tył psiaka w ręczniki, wyjęłam starą torbę podróżną - też wyłożyłam dwoma ręcznikami i włożyłam tam psa. Taksówka już stała. Dojechaliśmy. Była jedna osoba przed nami, więc mama postanowiła wziąć pieska na spacer. Nie sprzeciwiłam się temu. Piesek został wyjęty z torby, a w torbie pełno krwi.
Nadeszła nasza kolej. Położyliśmy Kajtka na stole - krew nadal leci.
Po rozmowie z panią weterynarz doszliśmy do wniosku, że lepiej ulżyć Kajtusiowi i go uśpić. Pomoc byłaby doraźna i nie wiadomo, na jak długo. Być może po spacerze byłby kolejny krwotok. A u nas niestety, nie ma lecznic całodobowych. Kajtuś miał problemy z gruczołami, mógł mieć raka odbytu. Na ile można było - pomagało mu się. Czopki, okłady.  Niestety, nie można było go zoperować. Wiek i stan serca. Zwłaszcza po zapaści.
Miał także coś, co chyba nazywa się zespołem końskiego ogona. Chorują na to głównie owczarki niemieckie. Cóż, Kajtuś owczarkiem nie jest. Ale musiał brać mniej więcej co dwa miesiące zastrzyk ze sterydów, inaczej nie mógłby chodzić.
Przez ostatnie pół roku wnosiłam go na trzecie piętro. Schodził sam, zresztą bałam się go znosić, bo nie widziałam schodów i sama mogłam ulec wypadkowi.
Tak więc niemal dokładnie w siódmą rocznicę śmierci swojej pani i w siódmą rocznicę pobytu u nas Kajtuś został uśpiony. Trafił do nas 21 marca 2008 roku. Wtedy był to Wielki Piątek i pierwszy dzień wiosny zarazem.
I po 24 latach nie ma psa w domu. Nie trzeba wcześniej wstawać. Ale i tak wychodzę wieczorem na spacery. Czasem myślę o wzięciu smyczy.
Żegnaj Kajtusiu!

sobota, 4 kwietnia 2015

Wesołych świąt

Odkupił swe owce Baranek bez skazy
Pojednał nas z Ojcem i zmył grzechów zmazy

Wszystkim zaglądającym tutaj życzę rodzinnych spokojnych świąt, mokrego Dyngusa i błogosławieństwa Chrystusa Zmartwychwstałego.